Newsletter

Wpisz swój adres email, aby otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach. Za minutę otrzymasz mail weryfikujacy. Sprawdź proszę pocztę.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Na co dzień. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Na co dzień. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 6 października 2011

Bo "nic, co wielkie, nie było nigdy osiągnięte w pojedynkę".

I tak, dojrzewając stopniowo w Oriflame, ostatnio dojrzałam do wniosku dość oczywistego – efektywniej, prościej i przyjemniej pracowałoby mi się, gdybym założyła zespół. Zdaje sobie sprawę z tego chyba każdy szanujący się lider MLM i ja także o tym wiedziałam. Tylko zawsze było jakoś nie po drodze, a to nie widziałam odpowiednich osób, a to zaczęłyśmy coś w jakiejś grupie, ale bez konkretnego kierunku, celu, zasad, albo, albo, albo…
W każdym razie długo było tak, że pracowałam sama lub z pojedynczymi konsultantami z mojej grupy.

Natomiast po ostatniej Konferencji Biznesowej Oriflame i po kolejnym szkoleniu z cyklu Akademia Menadżera Oriflame zaczęłam się zastanawiać nad tym jak chce, aby wyglądała moja praca, z jakimi osobami chcę współpracować (jak dobrać odpowiednich współpracowników przeczytasz we wpisie Z jakimi końmi współpracujesz) , co mogę im zaoferować, aby osiągnęły sukces.
I tak myśląc i myśląc, wymyśliłam, że chcę skorzystać z szansy, jaką daje teraz Oriflame i wykorzystać wsparcie, które dla nas firma przygotowała. Postanowiłam też, że nie zrobię tego sama. Dlatego z wśród osób z mojej grupy wybrałam te, z którymi jest mi po drodze: młode kobiety zaangażowane we współpracę z Oriflame, ambitne, chcące się rozwijać, gotowe do inwestycji.


Misją naszego zespołu jest:
Stworzenie szans dla młodych, dynamicznych kobiet, które poprzez rozwój, współpracę i wzajemne wsparcie osiągają niezależność finansową i mają możliwość wprowadzać pozytywne zmiany w swoim życiu.

Naszym celem jest:
Zapewnienie członkom zespołu dochodów na poziomie 3000 – 4000 zł do roku 2013 r. w oparciu o autorski system szkoleń.


Wartości, którymi będziemy się kierować w naszej pracy to:
Uczciwość / szczerość, Optymizm, Rozwój, Profesjonalizm, Odpowiedzialność, Ambicja, Otwartość.




Dziewczyny są już po pierwszej wspólnej akcji, przed nami duża promocja we współpracy z Pure.
A ja nie mogę doczekać się kolejnego spotkania, w trakcie którego wymyślimy nazwę dla naszego zespołu i zaplanujemy działania na najbliższe katalogi.



Jeśli Ty również chcesz zarabiać pieniądze, pragniesz się rozwijać, współpracować w gronie pozytywnych i ambitnych kobiet zapraszam do naszego zespołu. Napisz do mnie (Magdalena.chwal@oriflame.biz) lub zadzwoń (502-561-415) i umów się na rozmowę, w trakcie której opowiem Ci o możliwościach i przedstawię zasady uczestnictwa.

poniedziałek, 19 września 2011

Postaw na swój rozwój!


Ostatnimi czasy jakoś tak szkoleniowo u mnie. Najpierw uczestniczyłam w dwudniowych warsztatach dotyczących budowania zespołu, które odbyły się w ramach Akademii Lidera Oriflame. Weekend natomiast spędziłam w szkole trenerów Metrum i szlifowałam swój trenerski warsztat. Od razu oczywiście zabrałam się za wdrażanie zdobytych umiejętności. A mam ku temu świetną okazję.



Kolejne edycje Profesjonalnego Konsultanta cieszą się niesłabnącym zainteresowaniem, co pozwala nowym konsultantom zdobyć niezbędne umiejętności, ułatwia pierwsze kroki w Oriflame i umożliwia zarobienie większych pieniędzy. Nie ukończyłeś jeszcze tego treningu? Zapraszam 28 września – wtedy rozpocznie się kolejna edycja i będziesz mógł nauczyć się jak zdobywać klientów i zbierać zamówienia. Spotkanie odbędzie się w biurze Oriflame w Gliwicach, ul. Dolnych Wałów 7 (domofon 15), w środę (28 września), w godz. 16. 30 – 18. 30. Jeśli jesteś konsultantem z mojego zespołu możesz wziąć udział w treningu zupełnie bezpłatnie!


Natomiast już 8 października wraz z Karoliną Kozielską i Magdaleną Balcerzak startujemy z autorskim projektem pod dumną nazwą Akademia Menadżera. Będzie to cykl 5 spotkań, które odbywać się będą w soboty i ułatwią uczestnikom zdobycie tytułu Menadżera Klubu Oriflame. Postanowiłyśmy pokazać przydatne narzędzia i nauczyć dodatkowych umiejętności wszystkich tych konsultantów z naszego zespołu, którzy myślą o rozwoju i chcą zarabiać minimum 500 zł co trzy tygodnie. Jeśli do nich należysz, koniecznie zgłoś się do mnie. Kwalifikacja do projektu trwa do 30 września.


Liczę, że skorzystasz z możliwości jakie daje Ci przynależność do mojego zespołu i weźmiesz udział w treningach, które z myślą o Tobie przygotowałam. Do zobaczenia.

niedziela, 3 lipca 2011

Nadchodzi przełom.



Całą sobą odczuwam, że czeka mnie przełom. Rośnie we mnie entuzjazm, energia, trudno mi zasypiać – tyle myśli kotłuje się w głowie.


Dużo dzieje się w moim zespole.


Powoli końca dobiega MBC Leadership Academy. Widząc jak rozwijający jest ten trening, wierzę, że przyniesie uczestniczkom wymierne korzyści. Efekty obserwuję już u jednej z nich - Agaty Madejskiej. Agata z zaangażowaniem wdraża zdobyte umiejętności. Jestem pod ogromnym wrażeniem jak samodzielnie pracuje, podejmując nowe wyzwania.


Kurs Profesjonalny Konsultant nabiera rozpędu. W piątek w trakcie Akademii Sukcesu odbyło się pierwsze rozdanie dyplomów ukończenia kursu. Przyjemnie było patrzeć na radosne i niezwykle swobodnie czujące się na środku Profesjonalne Konsultantki, które wykorzystując przekazane im pomysły zwiększyły sprzedaż, zyskały wiarę w swoje możliwości rozwoju w Oriflame i poznały sposoby na zapraszanie nowych osób do swojego zespołu.


Właśnie - w piątek miała miejsce inauguracja Akademii Sukcesu. Wraz z Karoliną Kozielską nagrodziłyśmy najlepszych konsultantów ostatnich katalogów. Miałyśmy również przyjemność wysłuchać Agnieszki Kobeszko, która z niezwykłą pasją zabrała nas w dwie magiczne podróże. Wystąpienie Agnieszki na długo pozostanie w mojej pamięci (a dreszcze jakie wzbudziła towarzyszyły mi jeszcze przez kilka godzin). Zapamiętam także jej przepis na sprzedaż Wellness:



  • Sama stosuję


  • Opowiadam


  • Opowiadam


  • Opowiadam


  • Zapraszam na degustacje.

Wzruszeń dostarczyła mi również Natalia Janoszka. Natalia jest w Oriflame od kilka lat, natomiast w ostatnim czasie postanowiła się zaangażować i efekty jej decyzji już są widoczne – w katalogu 9 Natalia awansowała na 9%. Podziwiam Natalię za odwagę, pozytywne nastawienie i taką wyjątkową łatwość pracy ze swoim zespołem.


Do mojego zespołu ostatnio dołączyła także niezwykla dziewczyna – Arleta Kuciej. Poznacie ją wkrótce bliżej, ponieważ Arleta świetnie poleca produkty Oriflame i poprosiłam ją by opowiedziała Wam o tym na łamach Oriflameteam. Uwielbiam w Arlecie jej zaangażowanie, gotowość do poświęcenia i podejmowania inwestycji, by sięgnąć po swoje cele i realizować swoje marzenia i radość z każdego spotkania. Właśnie rozpoczęłyśmy drogę do tytułu Dyrektora Klubu Oriflame. Pierwsze kroki za nami – do zespołu Arlety dołączyły już trzy konsultantki, a po wczorajszej promocji w Spiżu (gdzie Arleta zaskoczyła mnie łatwością z jaką zbierała ankiety) z pewnością będzie ich dużo więcej!



I Wam życzę takiego pozytywnego momentu. Powodzenia!

poniedziałek, 13 czerwca 2011

Kolejne marzenie spełnione


Po pracowitym i udanym katalogu w niedzielę podarowałam sobie fantastyczny prezent (a co? czasem należy siebie nagradzać!). Nagrodą nie były zakupy, kosmetyczka, błogie lenistwo, impreza czy interesująca książka. Skorzystałam za to z zaproszenia znajomej i wybrałam się do Wrocławia… do parku linowego.

W zasadzie od dawna już planowałam poszaleć na linach – było to jedno z moich małych marzeń, ale jakoś nigdy się nie było okazji, czasu czy wystarczających chęci. Aż do niedzieli :).

Na początek wspomnę może, że mam lęk wysokości. Przekonałam się o tym zaraz, gdy tylko wspiełam się na podest umieszczony kilkanaście metrów nad ziemią i stanęłam przed pierwszą przeszkodą.

Moje zadanie miało polegać na przeskoczeniu na kolejny podest przy pomocy liny. Stanęłam na skraju i poczułam się jak nad przepaścią. Zupełnie zapomniałam o zabezpieczeniach, które miałam na sobie i które z pewnością uratowałyby mnie od upadku. Przede mną było dopiero pierwsze z wielu wyzwań, a mnie sparaliżował strach i już chciałam zrezygnować.

Odwagi dodała mi myśl, że część moich znajomych przeskoczyła. Pomyślałam, że skoro oni mogli – to ja też. I skoczyłam. Udało się.

Po tym pierwszym tak trudnym kroku poszło już gładko i czerpałam ogromną frajdę z pokonywania kolejnych przeszkód wysoko nad ziemią. Choć niektóre były równie jak ta pierwsza przerażające - ten początkowy sukces sprawił, że już się nie bałam. Radość sprawiało mi udowadnianie sobie, że mam w sobie siłę, by pójść jeszcze dalej.

Na koniec czekała na mnie nagroda – długi zjazd. Co za przeżycie!
Nie powiem – po przejściu trasy byłam zmęczona, a do dziś bolą mnie wszystkie mięśnie. Ale co za satysfakcja – nie ma to jak spełnianie marzeń!

A co Ty chciałbyś zrobić? O czym marzysz?

Podziel się swoimi pomysłami na nagrodę dla siebie :)

ps. Jak tylko dotrą do mnie, zamieszczę zdjęcia i pochwalę się Wam swoimi wyczynami :)

wtorek, 7 czerwca 2011

Pobiegnij po swój sukces!

Nie zawsze było tak, że lubiłam biegać. W podstawówce długie dystanse budziły moją niechęć i przyprawiały o zawrót głowy. Nieprzymuszona przez wuefistkę zaczęłam biegać gdzieś w gimnazjum. Były to krótkie trasy i raczej miały charakter towarzyski. Sportowo biegam od jakiś trzech lat. Po prostu pewnego dnia podjęłam decyzję, że będzie to mój sposób na dbanie o kondycję.



Początkowo pokonywane przez mnie odcinki nie miały imponującej długości. Z biegiem czasu przebiegałam je coraz szybciej. Stopniowo też mogłam wypuszczać się na większe odległości. Wciąż jednak czułam zmęczenie.


Biegałam systematycznie, nie zważając na przeszkody. Zaczęłam wstawać wcześnie rano, by mieć czas, nie rezygnowałam, gdy padał deszcz czy śnieg. Czasem musiałam zmieniać trasy, kiedy na mej drodze pojawił się ujadający pies.


W efekcie teraz pokonuję prawie 10 km dziennie, bez większego zmęczenia. Bieganie stało się dla mnie tak łatwe, że mogę skupić się na doświadczaniu przyrody, wymyślaniu nowych rozwiązań czy planowaniu pracy. O tym jak rozwinęłam się w tej dziedzinie przekonałam się ostatnio. Uwielbiam biegać po lesie -sęk w tym, że jest on dosyć daleko ode mnie i odległość ta długo stanowiła dla mnie barierę. Kiedyś nawet myślałam, żeby podjeżdżać pod ten las samochodem, ale jakoś zarzuciłam ten pomysł. A teraz mogę się tam znaleźć siłą własnych nóg! To odkrycie napawa mnie dumą, bo nagle uświadomiłam sobie, że w pracy nad swoją kondycją odniosłam spory sukces.



Pomyśl proszę przez chwilę jak jest z rzeczami, których się podejmujesz. Myślę, że odkryjesz pewne analogie.


Zobacz, często gdy zaczynamy coś nowego, idzie nam opornie, czasem nawet nie wiemy, że coś możemy zrobić. Szybko mogą pojawić się pierwsze porażki i zniechęcenie. Czasem już na starcie odpuszczamy, a czasem zaciskamy zęby i próbujemy nadal.


Jeśli właśnie stawiasz swoje pierwsze kroki w MLM – daj sobie czas i nie zniechęcaj się. Być może jeszcze nie prowadzisz tak świetnie prezentacji jak Twój opiekun, czasem zacinasz się, wykonując telefony, paraliżuje Cię strach, gdy masz zebrać rekomendację. To normalne – ja też na początku nie biegałam zbyt dobrze. Potrzebujesz po prostu treningu – wielokrotnie powtórzona nowa umiejętność wchodzi nam z nawyk i możemy w elastyczny sposób nią dysponować, zwiększając swoją skuteczność.



Na początek podejmij decyzję. Określ, że to właśnie MLM będzie dla Ciebie sposobem na zarabianie pieniędzy i że dołożysz wszelkich starań, zaangażujesz się, poświęcisz swój czas i energię, aby osiągnać sukces.


Oczywiście kluczowa jest systematyczność – czynności wykonywanych od czasu do czasu zwykle nie opanujemy w satysfakcjonującym stopniu. Sporadyczne działania nie przynoszą też spektakularnych efektów. Niewiele korzyści przyniesie Ci organizowanie jednego spotkania rekrutacyjnego w tygodniu, jeśli natomiast będziesz miał minimum jedno dziennie nauczysz się przeprowadzać je po mistrzowsku, a szybki przyrost nowych konsultantów zapewni Ci oczekiwany sukces.


Na swojej drodze możesz również napotkać przeszkody, a ponieważ dopiero zaczynasz możesz odczuwać je dotkliwiej. Gdy zyskasz pewność siebie i wiarę w to, co robisz (a często – nie ma co ukrywać - przychodzą one dopiero z pierwszymi sukcesami) łatwiej będzie Ci radzić sobie z trudnymi sytuacjami – jak odwołane spotkanie, nieudana sprzedaż, drwiący znajomi. Póki co korzystaj ze wsparcia sponsora. W ciężkich momentach na pewno chętnie pomoże, dodając sił i motywując Cię do kolejnych działań.



Życzę wytrwałości w udanym biegu po Twój sukces.


Ps. A tak na marginesie zachęcam do biegania. Systematyczny trening nie tylko pozwala zadbać o kondycję i smukłą sylwetkę. Wspomaga także kreatywność i dostracza porcję poprawiających nastrój endorfin. O korzyściach z biegania przeczytasz w najnowszym numerze Coachingu.

piątek, 4 lutego 2011

Powiedz to...


Drogi Czytelniku,


Poczułam dziś coś niezwykłego i chcę się tym z Tobą podzielić.

Jak pewnie pamiętasz pisałam ostatnio, że chcę coś zmienić i podjęłam decyzję o rozpoczęciu Szkoły Trenerów.


Właśnie uczestniczę w pierwszym zjeździe. Jestem w trakcie 5 – dniowego treningu interpersonalnego. Każdemu polecam doświadczenie takiego kontaktu z sobą, ale nie o tym chciałam napisać.



Dziś pod koniec dnia dawaliśmy sobie komplementy. I gdy tak siedziałam i słuchałam na swój temat, czułam swoją reakcję oraz widziałam reakcje innych na kierowane w ich stronę komplementy, zrozumiałam jak ogromną moc ma dobre słowo. Jak uskrzydla, dodaje mocy, zachęca do podążania w obranym kierunku.


Niemal od razy miałam ochotę powiedzieć Ci, że warto abyś udzielał komplementów swoim współpracownikom, że to wzmocni podejmowane przez nich pozytywne działania i podniesie ich skuteczność. I tak na pewno się stanie.



Pomyślałam sobie jednak, że nie o to mi chodzi. Takie efekty przynosi informacja zwrotna, wyróżnienie. Kompement jest czymś magicznym. Chciałabym, abyś wykorzystywał komplement, by pokazać innym, że ich cenisz, że dobrze Ci przy nich. By pokazać, że są ważni, wyjątkowi i wartościowi. By dać nieoceniony prezent. By w ten sposób budować autentyczne relacje, zdobywać zaufanie – ważne więc, by komplement był prawdziwy, poprzedzony poznaniem i stanowił wynik szczerego uznania.

Być może nie znam Cię Czytelniku dobrze. Wiem jednak, że skoro tu zaglądasz, cechuje Cię ciekawość i chęć rozwoju.

Co jeszcze jest w Tobie cennego? Proszę podziel się tym ze mną, bym przez Ciebie mogła to w Tobie docenić.

niedziela, 30 stycznia 2011

Jak Twoje postanowienia?


Kończy się styczeń, mija więc pierwszy miesiąc nowego roku.
Po bardzo intensywnych ostatnich dniach – odpoczywam. Pojechałam poćwiczyć, a teraz ciesząc się błękitem i radosnym słońcem, myślę o swoich planach, celach, marzeniach.

Jestem zadowolona z siebie – nie zapomniałam jeszcze o postanowieniach noworocznych i choć czasem zbaczam z obranej ścieżki, konsekwentnie na nią wracam.

Ostatnio utwierdziłam się w przekonaniu, co do prawdziwości jednego stwierdzenia – w życiu naprawdę wiele zależy od nastawienia. Wystarczy zmienić sposób myślenia, by sprawy przybrały inny obrót. Oczywiście taka zmiana nie jest prosta, nie ulega jednak wątpliwości, że to my kreujemy własne myśli i jesteśmy za nie odpowiedzialni. Od nas więc zależy, jakie one będą.

Przekonałam się o tym, gdy zaczęłam poszukiwać przyszłych Liderów. Dotąd podczas spotkania rekrutacyjnego zależało mi na podpisaniu wniosku, teraz nastawiłam się na zapraszanie do współpracy osób, które chcą zarobić pieniądze. I faktycznie konsultanci, którzy ostatnio dołączyli do mojego zespołu, chcą czegoś więcej niż tylko tańszych kosmetyków… Przypadek?
A jak Twoje noworoczne postanowienia? Jak zaplanowane zmiany? Co już udało Ci się osiągnąć?
Życzę wytrwałości :) .

poniedziałek, 10 stycznia 2011

Podsumowanie roku 2010 w zespole Magdy Balcerzak.


W sobotę brałam gościnny udział w wyjątkowym wydarzeniu. Mój osobisty Dyrektor – Magda Balcerzak – zorganizowała dla swojego zespołu spotkanie podsumowujące miniony rok.


Konsultanci z jej zespołu obierali wyróżnienia i gratulacje. Na środek wychodzili Innowatorzy Roku, Proaktywnii Konsultanci, Lojalni Klubowicze, Najlepsi Debiutanci, Specjaliści od Promocji Zewnętrznych i oczywiście osoby, które osiągnęły nowy poziom. Pod tym względem Magda i jej zespół mają szczególnie czym się pochwalić: w tym roku Izabela Laskowska po raz pierwszy sięgnęła po 18%, a Magdalena Ruda osiągnęła pierwsze 15%. Gratuluję dziewczyny!


Byłam pod ogromnym wrażeniem atmosfery, która panowała podczas tego spotkania. W powietrzu czuć było entuzjazm, pasję i zespołowego ducha.

niedziela, 10 października 2010

Wystartowała VI edycja MBC!



Wczoraj wystartowała VI edycja MBC.


MBC to prestiżowy trening stworzony przez Kamilę Molińską, w trakcie którego uczestnicy zdobywają podstawowe umiejętności niezbędne Managerowi Klubu Oriflame, ćwiczą je pod bacznym okiem trenerów, a później wcielają w życie, realizując zadania kwalifikujące na kolejne zajęcia.

MBC pozwala (przy założeniu wdrażania zdobytych umiejętności) na szybki awans do tytułu Managera. Poziom ten w niedalekiej przyszłości grozi wszystkim uczestniczką, czyli:



  • Patrycji Maraszkiewicz

  • Justynie Porembskiej

  • Patrycji Grabarczyk

  • Beacie Ogaza

  • Dominice Sobańskiej

  • Magdalenie Krzyżanowskiej

  • Agnieszce Komorowskej.

Dziewczyny trzymam za Was kciuki!

Pierwsze zajęcia upłynęły pod znakiem sprzedaży. Przyjemnie było patrzeć, z jakim zaangażowaniem dziewczyny ćwiczyły kolejne scenki, powtarzając intencję znowu i znowu, aż do perfekcji. Podziwiam waszą wytrwałość.

Wczorajszy trening nauczył uczestniczki:
Jak rozmawiać z klientem
Jak zdobywać zaufanie klienta
Jak zbierać ankiety i karty rekomendacji
Co jest ważne w byciu profesjonalnym konsultantem

Zdobyte umiejętności wykorzystają:
Stosując DAMĘ w rozmowach z klientkami
Poznając nowych klientów
Zostawiając ankiety koleżance do wypełnienia
Prosząc znajomych o wypełnienie ankiet i kart rekomendacji

Dzięki czemu:
Pozyskają nowych klientów
Sprzedadzą więcej kosmetyków i zwiększą swój dochód
Pozyskają sympatię nowych znajomych
Będą bardziej otwarte i pewne siebie
Zdobędą nowe doświadczenie
Zaczną tworzyć swoją grupę
Więcej osób przyjdzie na organizowane przez nie spotkania
Zmienią na lepsze swoje nastawienie

Powodzenia w realizacji Waszych zamierzeń!

Pamiętajcie, że przed Wami pierwsze zadanie, które pozwoli Wam wytrenować dwie pierwsze umiejętności: zdobywanie klientów i polecanie im produktów (poprzez zastosowanie DAMY) oraz zbieranie ankiet i kart rekomendacji.

Jestem przekonana, że po wczorajszym treningu bez problemu poradzicie sobie z wykonaniem tego zadania.

Czekam na Wasze opinie i wrażenia w komentarzach.

czwartek, 22 lipca 2010

Dni Otwarte Oriflame

W miniony weekend ankietowaliśmy i rozdawaliśmy zaproszenia na kąpielisku, a w poniedziałek biuro Oriflame w Gliwicach zamieniło się w ogromny salon kosmetyczny, który postanowiło odwiedzić kilkadziesiąt zaproszonych pań.


Oto relacja Patrycji Marszkiewicz z tego wydarzenia:

Zaczęło się od zbierania ankiet na Kąpielisku Leśnym w Gliwicach. Było to nie lada wyzwanie chodzić w godzinach, gdzie słońce najmocniej przypieka, uśmiechać się do każdego (a tych nie brakowało) i przeprowadzać ankiety z należytą dokładnością. No i świadomość, że obok Ciebie jest basen, a Ty nie możesz do niego wskoczyć, kiedy Ci będzie za ciepło ;).


Jednak wysiłek się opłacił. Po kilku godzinach ankietowania każda z nas miała około 40 kontaktów i rozdanych zaproszeń na Dni Otwarte Oriflame w naszym biurze w Gliwicach. Teraz wystarczyło tylko zadzwonić do zaproszonych osób i potwierdzić ich obecność na poniedziałkowych zabiegach.

W poniedziałek pobudka o 5:15 rano, aby mieć dość czasu na „zrobienie się na ludzi”. W biurze spotkaliśmy się o 8:30, by przygotować je na przyjęcie tak dużej liczby osób, które zdeklarowały się przyjść. Magda Chwał i Ola Rozmus podzieliły obowiązki, mnie akurat przypadła odpowiedzialna funkcja zamiatania wszystkich pomieszczeń.




O 10:00 zaczęły się już schodzić pierwsze panie. Było ich na tyle dużo, że aż trzeba było donosić krzesła do sali, w której był przeprowadzany zabieg na twarz. Nie mam za bardzo doświadczenia w przeprowadzaniu tego typu zabiegów z klientkami, więc idąc do biura byłam przekonana, że najpierw sobie usiądę gdzieś z boku, będę podglądać koleżanki po fachu jak to robią, a dopiero potem sama będę przeprowadzać zabiegi. Jednak ilość kobiet chętnych na maseczkę wymagała podziału na grupy i sama również wykonywałam zabiegi pielęgnacyjne.

Potem już cały dzień (do 18) wykonywaliśmy zabiegi, rozmawialiśmy z paniami o możliwościach, jakie daje Oriflame itd. W trakcie akcji udało mi się zapisać 4 osoby. Przy jednej pomogła mi Dorota Zielenska. Zaskoczyła mnie swoim profesjonalizmem i pewnością tego, co mówi. Patrząc na te spotkanie z boku miałam wrażenie, jakbym patrzała na filmik szkoleniowy SARPIO - wszystko tak jak powinno być.


Walczyliśmy dzielnie do godziny 19:00. Po tak aktywnym dniu każdy z nas miał dosyć. Byliśmy jednak tak samo zmęczeni jak zadowoleni z rezultatów.
To był naprawdę fajny dzień, dużo się nauczyłam, poznałam nowych ludzi. No i mam nowych konsultantów w swojej strukturze, a to przecież chodziło. I jeszcze wiele kontaktów do wykorzystania na najbliższych spotkaniach.


Dziękuję wszystkim za miły dzień, szczególnie Magdzie, że pomyślała o mnie organizując to całe przedsięwzięcie.

O tym, co działo się w trakcie Dni Otwartych możesz również przeczytać na blogu Aleksandry Rozmus we wpisie Dzień Otwarty Oriflame.

czwartek, 8 lipca 2010

Krótki urlop i już jestem.

Właśnie wróciłam z krótkich, ale intensywnych wakacji. Przez kilka dni dostałam wszystko, czego potrzebowałam. Rano przyjemne leśne ścieżki idealne do biegania, później gorąca plaża i nawet ciepłe morze, a wieczorem tłumy koneserów muzyki i głośne koncerty.


Ostatni weekend upłynął mi pod znakiem Open`er Festival i choć nie mogę powiedzieć, że wypoczęłam, naprawdę pełna energii wróciłam i szybko zabrałam się do pracy.

Najbliższe tygodnie planuję poświęcić na rozwój zespołu. Razem z moimi współpracownikami – Gosią, Beatą, Anią, Klaudią i Dorotą – zaplanowałyśmy wiele spotkań. Będziemy ankietować, rekrutować, planować pracę z ich zespołami i w konsekwencji zdobywać nowe poziomy! Bo wakacje to przecież świetny czas na awans.


Czeka nas intensywna praca, ale i wiele radości. Dorota przygotowuje promocję na kąpielisku, Klaudia akcję w Bytomiu, Ania w sklepie Centrum, Beata i Gosia szykują wypasione spotkania kosmetyczne (Gosia do tego dzielnie dzwoni do całej swojej grupy).

Przez to wszystko ja organizuję mniej swoich spotkań i zauważyłam, że statystyki faktycznie działają – gdy na dzień umawiam jedno – dwa spotkania, zdarza się, że nie mam ani jednego. Dobrze, że w wakacje można umawiać się od 9 do co najmniej 20 i w ciągu dnia spotkań może być wiele.

Udanego wypoczynku i pracy w wakacje!

poniedziałek, 28 czerwca 2010

Jak wykorzystasz wakacje?


Wczoraj zdałam sobie sprawę, że dawno nie odwiedzałam swojego bloga. Wczoraj nawet zamierzałam do Was napisać. Tylko rolkowy wypadek i bolący łokieć odwiódł mnie od tego.

Dawno nie pisałam, ponieważ zrozumiałam, że chcę ukończyć kwalifikację do tytułu Złotego Dyrektora i za rok jeździć Volvo.

Tak mnie ten cel pochłonął, że w ferworze walki spotkaniowo - telefonowo– promocyjno – szkoleniowej mało mam czasu na pisanie.

Teraz wykorzystuję moment, że zaproszona osoba nie przyszła – mi także takie sytuacje się zdarzają. Zresztą średnio raz dziennie – dlatego planuje ok. 6 spotkań, by wyjść na swoje.

Wiem, że wakacje są świetnym momentem do intensywnej pracy i powiększania swojego zespołu. Dzień trwa dłużej, ludzie chodzą bardziej uśmiechnięci, mają więcej czasu na spotkania, szukają pracy i dobrych kosmetyków na wyjazdy. W zasadzie już od kilku lat wykorzystuję ten czas, aby ostatni kwartał roku zamknąć ze świetnymi wynikami.

A co Ty zrobisz w te wakacje?

Jaki masz cel i jak planujesz go zrealizować?

Jaką nagrodę zamierzasz sobie podarować po realizacji swojego celu?

Jakie przeszkody mogą Cię spotkać, jak możesz je rozwiązać, kto może Ci w tym pomóc?

Wykorzystaj ten czas! Powodzenia!

czwartek, 10 czerwca 2010

Odwzajemnij się.


Z Dorotą i Klaudią zorganizowałyśmy ostatnio dni otwarte biura.

Pogoda nam dopisała, humory przechodniów w miarę też, a ja przypomniałam sobie jak dużo frajdy może dawać przeprowadzanie ankiet.

Na co dzień korzystam z rekomendacji i dawno już nie pozyskiwałam kontaktów poprzez ankiety. Myślę sobie jednak, że sezon wakacyjny to świetny czas, by wrócić do starych sprawdzonych metod. Tym bardziej, że ankiety to szybki, prosty i tani sposób pozyskiwania kontaktów. Więcej o tym jak przygotować się do zbierania ankiet i jak skutecznie ankietować możesz przeczytać we wpisie Mistrzowskie ankiety .


Dziś chciałam powiedzieć Ci o zasadzie, która w trakcie ankiet (ale także w wielu innych sytuacjach) przynosi niesamowite rezultaty.

Pewnie niejednokrotnie obiła Ci się o uszy nazwa reguła wzajemności. Wiesz, co to jest i jakie zastosowanie może mieć w Twojej pracy?

Jeśli masz wątpliwości – koniecznie czytaj dalej.

Według Roberta Cialdiniego reguła wzajemności jest jednym z najsilniejszych narzędzi wpływu. Opiera się ona na przeświadczeniu, że zawsze powinniśmy starać się odpowiednio odwdzięczyć osobie, która nam wyświadczyła jakieś dobro. Po prostu, gdy ktoś traktuje nas w pewien sposób, może oczekiwać tego też od nas. Reguła ta znana jest wszystkim społeczeństwom ludzkim, a jej działanie sprawia, że wydatkując dziś pracę, energię, dobra możemy liczyć, że odzyskamy je w późniejszym czasie.


Przypomnij sobie sytuację, gdy ktoś zaprosił Cię na urodziny, wysłał Ci kartkę świąteczną, postawił piwo. Czy odwzajemniłeś mu się tym samym? Co sprawiło, że właśnie tak postąpiłeś?


To właśnie moc reguły wzajemności. Jeżeli ktoś wyświadcza nam jakieś dobro, staramy się natychmiast odpowiednio odwdzięczyć tej osobie.


„Spłacaj każdy dług tak, jakby to Bóg wystawił ci rachunek.”
Ralph Waldo Emerson



Co ciekawe, reguła wzajemności ma zastosowanie bez względu na to czy kogoś lubimy czy nie (działa nawet w sytuacji, gdy nie znany danej osoby). Nie ma także znaczenia to, czy chcieliśmy wyświadczonej przysługi. Można to zaobserwować, np. idąc ulicą i uśmiechając się do przechodniów – zdziwisz się, jak wiele osób odpowie na Twój uśmiech.

Skoro już wiesz, jak wielką moc ma reguła wzajemności, zastanów się w jaki sposób możesz ją etycznie wykorzystać w swojej pracy. Zachęcam się, abyś podzielił się swoimi pomysłami w komentarzach – wtedy inni chętniej zdradzą Ci swoje pomysły.

Ja mam dla Ciebie na początek dwie propozycje.


Jedna jest dosyć oczywista. Jeśli chcesz, by ludzie traktowali Cię w określony sposób, najpierw Ty ich tak traktuj. Jeśli chcesz, by ktoś był wobec Ciebie szczery, rzetelny i wywiązywał się ze swoich zadań – wymagaj tego w pierwszej kolejności od siebie. Gdy Ty będziesz się angażował, poświęcał swój czas, dawał więcej od siebie – Twoi współpracownicy też zaczną tak działać!


Druga wiąże się z ankietami. Jakiś czas temu znalazłam prosty sposób na zachęcenie pędzących osób, by na chwilę przystanęły i porozmawiały ze mną. Zanim zaproponuję wypełnienie ankiety, wręczam im aktualny katalog. Znacząco częściej zgadzają się wtedy na krótką ankietę, a nawet jeśli rzeczywiście im się spieszy – składają zamówienie z wręczonego katalogu.

Więcej o regule wzajemności znajdziesz w książce Roberta B. Cialdiniego Wywieranie wpływu na ludzi.

sobota, 29 maja 2010

Co sprawia Ci radość?


Zainspirowana dzisiejszym spotkaniem MBC, porannym bieganiem i niedawno odbytym rejsem postanowiłam pochylić się dziś nad poszukiwanym i upragnionym przez wszystkich szczęściem.

Pewnie niejednokrotnie zastanawiałeś się nad tym, co da Ci szczęście. Zapewne w swoim życiu postępujesz tak, by być szczęśliwym. Jestem również przekonana, że podążając drogą ku realizacji swoich marzeń, zbliżasz się do swojego szczęścia.

Dziś jednak chciałabym, byś zastanowił się nad codziennością i abyś to patetyczne nieraz szczęście sprowadził na poziom bardziej przyziemnej codziennej radości.

Czy każdego dnia dostarczasz sobie powodów do uśmiechu?
Czy budząc się rano, z ekscytacją czekasz na to, co przyniesie nowy dzień?
Czy wiesz, jak sprawić sobie radość?

Odpowiedz szczerze na te z pozoru błahe pytania. Co zauważasz?

Czy w drodze do swojego szczęścia pamiętasz o codziennej radości? Czy w Twoim życiu jest miejsce na drobne przyjemności i taką autentyczną, nieskrępowaną, dziecięcą radość? Czy w natłoku codziennych zajęć znajdujesz czas na dające Ci satysfakcję rzeczy?

Jeśli tak – gratuluję, już znalazłeś swoje szczęście.

Jeśli nie – zachęcam Cię byś podjął moje wyzwanie.

Zastanów się teraz, co sprawia, że się uśmiechasz, że jest Ci dobrze, że nabierasz chęci do działania. Pomyśl proszę, co daje Ci radość?

Ja odkryłam, że niesamowicie cieszy mnie ruch – szczególnie jazda na rolkach. Uwielbiam też sprawiać innym drobne bezinteresowne przyjemności oraz obserwować rozwój i sukcesy moich współpracowników. Radość daje mi taniec, spontaniczność i słońce, w ogóle dobrze się czuję w kontakcie z naturą. O ekscytację przyprawia mnie pokonywanie swoich ograniczeń, poznawanie siebie. Uśmiecham się, gdy dobrze się bawię, np. podczas koncertów. Odczuwam radość, gdy doświadczam bliskości ważnych dla mnie osób. A czasem cieszę się tak po prostu.

A jak jest z Tobą? Co Tobie sprawia radość?

Lubisz szybką jazdę samochodem? Zabawę z dzieckiem? Ugotowanie czegoś pysznego? Zjedzenie ulubionej potrawy? Seks? Ciekawą książkę? Jakiś sport? Malowanie? Śpiewanie? Tańczenie?

Gdy już wiesz, co to jest, znajdź na to czas!

Zachęcam Cię, byś zaczął wstawać o godzinę wcześniej i każdego dnia darowywał sobie godzinę radości. Taką godzinę tylko dla siebie, na naładowanie akumulatorów i dostarczenie sobie energii na cały aktywny dzień.

Zrób to! Nastaw budzik o godzinę wcześniej i zacznij od jutra!

Zobaczysz jak bardzo zmieni się Twój dzień (a w konsekwencji życie), gdy rozpoczniesz go od dających Ci radość czynności. Naprawdę poczujesz się lepiej, gdy zamiast porannej gonitwy, podarujesz sobie odrobinę przyjemności.

W naszej pracy wiele zależy od nastawienia, dlatego jestem przekonana, że dawanie sobie radości ma duże znaczenie. Szczególnie w sytuacji, gdy pojawiają się jakieś niepowodzenia i tracimy rozpęd do działania. Wtedy naprawdę warto odciąć się nieprzyjemnych wydarzeń i zająć tym, co daje nam radość. Przybici raczej nie wypadniemy dobrze na spotkaniu i nie zainspirujemy innych do realizacji ich celów.
Entuzjazm natomiast jest zaraźliwy – uśmiechnij się, a świat będzie się cieszył razem z Tobą! Pomyśl, gdy jesteś radosny wszystko przecież staje się prostsze. Łatwiej dzwonić, rekrutować, szkolić. Radosnym jest w życiu łatwiej, a na pewno weselej.

poniedziałek, 24 maja 2010

Na morzu



W sobotę w nocy wróciłam z rejsu. Zmęczona, zmarznięta i nieco obolała, ale przy tym dumna z siebie i bardziej dojrzała.

Ponieważ to tygodniowe doświadczenie było tak różne od tego, z czym ja - a pewnie i Wy również - mam do czynienia na co dzień, pomyślałam, że podzielę się z Wami moimi przeżyciami i przemyśleniami.

Życie na morzu dla kogoś takiego jak ja było dużym wyzwaniem, jednak każdy kolejny dzień umacniał mnie w przekonaniu, że jest to wyzwanie, któremu mogę sprostać i dzięki któremu mogę stać się silniejsza. Taka też wróciłam – poznałam swoją siłę, a przy tym spokorniałam, rozumiejąc, że nie z wszystkim można walczyć i pewne sytuacje należy po prostu zaakceptować zamiast niepotrzebnie tracić energię.



Miałam wrażenie, że na morzu przestałam zastanawiać się, co zrobić by było mi dobrze, wygodniej, przyjemniej, a zaczęłam myśleć, jak sprawić, by nie było mi niedobrze, by stawić czoła kolejnym zadaniom.


Większego znaczenia nabrała też dla mnie praca zespołowa. Poznałam siłę, która drzemie w zespole, wzajemne wsparcie, pomoc i dobrą zabawę.

Rytm dnia na żaglowcu: wczesne wstawanie, apele, czterogodzinne wachty, określone godziny posiłków i alarmy pozwalał na oderwanie się od codzienności i sprawiał, że wszystko stawało się proste. Na komfort, „uprzyjemniacie” i „zabijacze” czasu (jak telewizja, internet, jakieś spotkania) nie było miejsca, co umożliwiało kontakt ze sobą i swoimi emocjami, poznanie swoich reakcji i odkrycie kierujących nami mechanizmów.

Zadziwiające jak rzadko na co dzień przebywałam ze sobą, a tu w czasie nocnej wachty, gdy obserwowałam morze, miałam taką możliwość.

A Ty znajdujesz na to czas? Potrafisz przebywać ze sobą w ciszy i skupieniu?

Ten rejs był dla mnie niezwykłą szkołą. Dostarczył mi wielu okazji, by sprawdzić siebie, zmierzyć się ze sobą i pokonać swoje słabości.

Nie należę do osób, które panicznie boją się wysokości, nie jestem też jednak pasjonatką patrzenia w dół z dziesiątego piętra. Pewnie rozumiecie, o co mi chodzi i myślę sobie, że wielu z Was odczuwa podobnie. Dlatego też opowiem Wam o jednym z moich statkowych doświadczeń.

Na początku rejsu przy dużej pomocy naszego bosmana wdrapałam się na umieszczone w 1/3 wysokości masztu gniazdo. Roztaczał się w niego niezwykły widok, wiedziałam jednak, że wyżej jest jeszcze piękniej. Mimo to bałam się wspinać dalej. Myśl, by wejść na samą górę nawiedzała mnie każdego dnia. Za każdym razem jednak, gdy miałam okazję zmierzyć się z wysokością stosowałam jakiś wykręt. Niby chciałam, ale nawet nie próbowałam. Aż w końcu przyszedł taki moment, kiedy bosman zaproponował nam zbliżenie się do portu w nietypowy sposób. Nazwał to paradą rejową i chciał, aby kilkanaście osób wspięło się na maszt i porozstawiało się po rejach (poziome belki na maszcie, do których przymocowane są żagle). Pomyślałam, że teraz albo nigdy! Słuchając rad cierpliwego oficera i obserwując wykonywane przez niego kroki, zaczęłam powoli, pod jego okiem, wspinać się do góry. Moim celem była druga reja. Gdy już na niej się znalazłam, poczułam gotowość by pójść wyżej i naprawdę zapragnęłam znaleźć się na samej górze. Tą dalszą podróż podjęłam już sama i choć momentami odczuwałam niepewność - ogromna chęć, by spełnić swoje marzenie i doświadczyć czegoś wyjątkowego dawała mi siłę, by wspinać się dalej. To naprawdę niesamowite uczucie znaleźć się na wysokości przeszło 20 metrów, stojąc na linie i wspierając się tylko o reję. Poczucie mocy, duma z pokonania siebie i szerokie pole widzenia były właściwą nagrodą.

Nie opowiadam Wam tego tylko po to, by się pochwalić. Jestem przekonana, że odnajdujecie w tej historii analogię do – czasem wymagającego ogromnej siły i zaparcia - sięgania po swoje cele.

Życzę Wam więc radości ze wspinania się na Wasze wysokie maszty.

piątek, 14 maja 2010

Przygoda, przygoda...

Od rana jestem niesamowicie podekscytowana. W pełni spakowana i przygotowana, siedzę jak na szpilkach. Za chwilę wyjeżdżam, by jutro koło południa wsiąść na statek i rozpocząć swój pierwszy w życiu rejs.

Nie będę ukrywać: moje podekscytowanie to nie tylko radość z czekających mnie nowych doświadczeń i kolejnego etapy warsztatów Lider na Fali. Odczuwam też lekki niepokój przed nowym i nieznanym.

Ten rejs jest dla mnie ogromnym wyzwaniem. Stanowi jednak możliwość lepszego poznania siebie i swoich reakcji, daje także szansę do rozwoju. To sprawia, że już nie mogę doczekać się morza. A siły dodaje mi cytat, który znalazłam na ekstremalnym blogu .

Zostawiam Was z nim na najbliższy tydzień:
„Umysł jest ortodoksyjny, konserwatywny. Zawsze chce poruszać się po śladach, wydeptaną ścieżką - ścieżką, na której napotka mniejszy opór. Więc zawsze słuchaj nieznanego. I gromadź odwagę, aby móc poruszać się po nieznanym. Potrzeba ogromnej odwagi, wyzbycia się strachu, aby dorosnąć do swojego przeznaczenia. Ludzie przepełnieni strachem nie są w stanie wydostać się poza to, co znane. Znane daje pewien rodzaj wygody, bezpieczeństwa, ponieważ jest… znane. Wiemy wystarczająco dużo o tym, co poznaliśmy, możemy więc łatwo sobie poradzić. Nawet w stanie uśpienia jakoś sobie dajemy radę - nie ma potrzeby się budzić; to, co znane, jest dla nas bardzo wygodne.
W momencie przekraczania granicy znanego rośnie strach, ponieważ teraz będziemy jak głupcy, bez wiedzy, co wolno, a czego nie. Teraz nie będziemy już tak pewni siebie, teraz może się zdarzyć, że popełnimy błędy; możemy się zgubić. Właśnie ten strach przywiązuje ludzi do znanego, a gdy ktoś da się spętać znanemu, staje się martwy. Życie powinno być niebezpieczne - nie ma innej drogi. Jedynie przez niebezpieczeństwo osiąga się dojrzałość. Trzeba być poszukiwaczem przygód, gotowym zaryzykować to, co znane, na rzecz nieznanego.”
Osho – „Odwaga. Radość niebezpiecznego życia”.


Życzę Wam odważnych wyzwań i sił, byście mogli im sprostać.

Trzymajcie za mnie kciuki.

czwartek, 18 marca 2010

Lekko i wiosennie!



Choć do początku wiosny pozostały jeszcze 3 dni, już dziś można zakosztować jej pełną piersią.

Poczuliście dziś wiosnę?

Ja doświadczyłam jej dziś nie tylko pogodowo. Przed chwilą oddałam indeks i zamknęłam ostatnią sesję na uczelni. Jeszcze tylko obrona…


Pisanie idzie mi opornie, ale w związku z tym, że poruszam temat wpływu w organizacjach formalnych i nieformalnych (patrz Oriflame) na pewno będę miała dla Was kilka ciekawych przemyśleń. Uzbrójcie się tylko w cierpliwość – jak przystało na typowego studenta, robię wszystko, by pracy nie pisać.

Powoli zaczynam rozumieć konsultantów, którym jakoś nie starcza czasu na pójście do klientki, wykonanie telefonów z rekomendacji, przeczytanie książki.


Znacie to?

Już, już mam zabrać się za pisanie, gdy nagle dostaję maila lub przypominam sobie, że powinnam dziś zadzwonić do kilku osób, po telefonach przychodzi czas na sprawdzenie raportów i okazuje się, że Kamila napisała coś nowego na swojej stronie. W końcu robi się późno i po napisaniu kilku zdań uznaję, że czas iść spać.

Ostatnio wykorzystałam pomysł Braina Tracy - przedstawiony w Zjedz tę żabę! – i od pisania zaczynam swój dzień. Wstaję po prostu trochę wcześniej i zanim pomyślę o mailach, raportach, telefonach i spotkaniach tworzę kilka stron i ze spokojnym sumieniem kontynuuję udany dzień. Tym, którzy mają problem z odkładaniem ważnych spraw na później książkę gorąco polecam.

I udanego początku wiosny. Dużo radości!

czwartek, 21 stycznia 2010

Jak uczyć, by nauczyć?

Ostatni tydzień był dla mnie czasem intensywnej nauki przeplatanej spotkaniami kosmetycznymi, telefonicznymi, planującymi. W związku z tym odłożyłam na chwilę blog na półkę.

Na szczęście moja ostatnia psychologiczna sesja dobiegła końca i teraz bogatsza o wiedzę z zakresu poradnictwa zawodowego, psychosomatyki i wykorzystania psychologii w medycynie wracam całą sobą do pracy.
Ograniczony czas, który ostatnio miałam zwrócił jednak moją uwagę na konieczności skupienia się na tym, co tak naprawdę ważne jest w pracy Dyrektora. Nie wykonywałam tylu telefonów z rekomendacji, co zwykle i nie odbyłam tylu osobistych spotkań rekrutacyjnych jak to mam w zwyczaju. Za to wybrałam dwie osoby w moim zespole – Marię Sowę i Ulę Golę i zrobiłam to z nimi i ich zespołami. Dzięki temu dziewczyny stopniowo zdobywają umiejętności niezbędne przyszłemu Managerowi i Dyrektorowi, podglądają mój sposób pracy, a ja mam okazję zobaczyć jak wiele już się nauczyły. Zresztą naprawdę dużo przyjemniej jeździć na spotkania z kimś!

Można przy okazji stosować świetny sposób uczenia innych:
1) Powiedz
2) Pokaż
3) Przećwicz
4) Przekonaj się (w oryginale sprawdź, ale tak stanowczo lepiej brzmi)


Opowiem Wam o nim na przykładzie prowadzenia prezentacji z prezenterem.

Najpierw siadamy ze swoim przyszłym Managerem i opowiadamy mu jak taka prezentacja powinna wyglądać, co zabrać, jak się ubrać, gdzie ją zrobić i co w jej czasie powinno mieć miejsce. Później prowadzimy taką prezentację, oczywiście z zaproszonymi gośćmi – nasz konsultant obserwuje i notuje. Omawiamy: dlaczego tak a nie inaczej. Dajemy mu czas na przygotowanie się, po kilku dniach on dla nas robi taką prezentację, chwalimy, wzmacniając wszystkie świetne elementy i poprawiamy ewentualne niedociągnięcia. Następnie nadchodzi sądny dzień, gdy nasz współpracownik sam prowadzi prezentację. Zapewniamy go oczywiście o naszym wsparciu, wybieramy „prostego” gościa – najlepiej kogoś, kogo zna i lubi (chyba, że takie osoby go krępują) i cierpliwie słuchamy, pomagając tylko wtedy, gdy mocno nas o to poprosi. To oczywiście najtrudniejszy moment – bo jak tu siedzieć cicho, gdy te laboratoria, fabryki, etc…
Ważne jednak, by być obok naszego konsultanta, ale nie odbierać mu jego pierwszej prezentacji! Pozwólmy mu przekonać się, że przecież, gdy powie połowę też będzie dobrze, dajmy mu poczucie, że potrafi poradzić sobie z obiekcjami. Wtedy wytworzy w sobie poczucie kompetencji, umiejętności, sprawstwa – niezwykle istotne, jeśli chcemy, by nasz przyszły Manager był samodzielnym i odpowiedzialnym liderem.

Zadanie to niełatwe, sama w tej kwestii stawiam dopiero pierwsze kroki, dlatego z całych sił trzymam za Was kciuki. Powodzenia!

niedziela, 10 stycznia 2010

Co ma mgła do wyznaczania celów?


Podobno, gdy się nie wie, gdzie się zmierza żaden wiatr nie będzie nam sprzyjał. Ja mam dla Was nową sentencję:


Nawet gdy się wie dokąd się zmierza, ale robi się to na oślep, nie trafimy na miejsce na czas.


Wracałam ostatnio z owocnego spotkania z Pauliną Lis. Mknęłam do domu, gdy drogę spowiła niezwykle gęsta mgła. Znacząco zwolniłam, by już chwilę później stanąć w ogromnym korku. Po około dziesięciu minutach bezczynności odważyłam się pomyśleć o przedarciu miedzy tirami i zjechaniu z autostrady. Plan się powiódł, mgła jednak utrzymywała się nadal. Zupełnie nic nie widziałam, a do tego nie znałam drogi. Postanowiłam więc kierować się za samochodem przede mną. Jakie było moje zdziwienie, gdy po dłuższej chwili zobaczyłam, że jadę zupełnie w innym kierunku i wcale nie zbliżam się do upragnionego celu! W końcu dotarłam do domu, zajęło mi to jednak dwa razy więcej czasu niż zwykle.

Często obserwuję podobne sytuacje w Oriflame. Większość z nas w końcu wie, że pracuje, by osiągnąć 12%, zostać Dyrektorem, zarobić tyle a tyle. Co więcej niejednokrotnie nawet wiemy, kiedy chcemy dany tytuł zdobyć i … jakoś to nie wychodzi. Niejednokrotnie zastanawiałam się, czemu nie osiągamy ustalonych celów w wyznaczonym czasie.

Tobie też tak się zdarza?

Jeśli tak to zastanów się najpierw, czy cel, który sobie postawiłeś jest naprawdę Twoim celem. Czasem mówimy „Chcę być Dyrektorem do 17 katalogu”, „Za trzy katalogi zrobię 12%”, ale w gruncie rzeczy aż tak bardzo nam na tym nie zależy. Nie ma w nas takiego dreszczyku podekscytowania, ogromnej chęci działania, gotowości do znoszenia trudności. Nie ma ich, bo nie mamy naszego „PO CO?”. Dopiero gdy dowiemy się, co dla nas kryje się za tytułem Dyrektora, jakie potrzeby w ten sposób zaspokoimy, jesteśmy gotowi rozpocząć efektywne działanie. Bardzo często widzę konsultantów, którzy jak ja w powyższej historii ślepo podążają za kimś w zupełnie innym kierunku niż przez nich zamierzony. Akceptują nie swoje cele, nie zastanawiają się, po co chcą to osiągnąć i z braku motywacji nie osiągają zbyt wiele.

Czasem też nie znając zbyt dobrze drogi, zbaczamy z obranego szlaku. Aby osiągnąć tytuł Dyrektora w określonym czasie należy podążać pewnym - często już przetartym - szlakiem. Przed nami trasę tę pokonało już wiele osób, np. nasz Dyrektor i on naprawdę wie, w którą stronę i z jaką szybkością powinniśmy się kierować. że nam wyznaczyć priorytety i dokonać analizy naszej pracy. Warto więc skorzystać z jego doświadczenia, rad i wskazówek i gdy mówi, że aby zostać Dyrektorem w rok należy dziennie mieć dwa spotkania, to pewnie coś w tym jest! Jeśli my organizujemy jedno w tygodniu, nasza droga do wymarzonego tytułu znacząco się wydłuży – dobrze zdawać sobie z tego sprawę.

Chcesz wiedzieć, jak osiągnąć tytuł Dyrektora? Zapraszam do lektury wpisu Przepis na osiągnięcie tytułu Dyrektora.
Więcej o planowaniu i wyznaczaniu celów przeczytasz u Kamili Molińskiej Koniec z wytyczaniem celów w formie koncertu życzeń! i Karoliny Kozielskiej Zaplanuj spełnianie marzeń! .

wtorek, 5 stycznia 2010

Koniec lenistwa...

Długo mnie tutaj nie było. Ostatni tydzień spędziłam na błogim lenistwie z Zakopanem. Naprawdę nic nie robiłam, aż niektórzy konsultanci z niepokojem zaczęli wypytywać, czy w ogóle żyję!

Każdy z nas potrzebuje czasem wypoczynku. Ja tak wypoczęłam, że od wczoraj intensywnie dzwonię i umawiam się na spotkania – czekają mnie pracowite tygodnie. Z zeszłego roku zostało mi masę kart rekomendacji, mam więc zajęcie na najbliższe kilka tygodni.

A jak dla Was zaczął się nowy rok? Jak realizacja postanowień?

Powodzenia w nowym roku!

Mój profil na facebook'u