Newsletter

Wpisz swój adres email, aby otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach. Za minutę otrzymasz mail weryfikujacy. Sprawdź proszę pocztę.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozwój. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozwój. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 21 listopada 2011

Po co ten Sponsor?



Na początek mam dla Ciebie zadanie: zawiąż sobie oczy i zacznij spacerować po pomieszczeniu, w którym się znajdujesz. Poruszaj się najszybciej jak potrafisz, postaraj się dotknąć, poznać jak najwięcej przestrzeni. Chodź odważnie! Dotrzyj w konkretny punkt! Trudno? Może potrzebujesz pomocy? Może chciałbyś, aby ktoś Cię oprowadzał? Prowadził za rękę i opowiadał, gdzie co jest, na co trzeba uważać, czego warto dotknąć?
Przypuszczam, że chętnie skorzystałbyś z takiego wsparcia, choć pewnie jesteś teraz w znanym Ci miejscu. Co dopiero miały powiedzieć uczestniczki I edycji Akademii Menadżera, gdy poprosiłam je, aby zawiązały sobie oczy i kazałam im niemal biegać po naszym biurze?!

Zastanawiasz się, do czego zmierzam, proponując Ci takie ćwiczenie?


Chciałam poruszyć dziś temat, którym zajmowałyśmy się w sobotę na czwartym już spotkaniu Akademii Menadżera, czyli porozmawiać z Tobą o roli Sponsora w życiu nowego Konsultanta.


Gdy proponujesz komuś pracę w MLM z dużym prawdopodobieństwem możesz zakładać, że z czymś podobnym nie miał wcześniej do czynienia i nie wie, co robić. Osoba taka czuje się zagubiona, może odczuwać lęk, bardzo nieśmiało będzie stawiać pierwsze kroki – przypomina kogoś z zawiązanymi oczami, kto nie wie jak dotrzeć do wyznaczonego celu i potrzebuje prowadzenia. Potrzebuje byś podał jej rękę i pokierował ją, mówiąc co i jak ma zrobić oraz co ją spotka. Takie prowadzenie da Twojemu nowemu współpracownikowi poczucie bezpieczeństwa, przyspieszy jego działania i ułatwi osiągnięcie celu.


Konsultant pozostawiony sam sobie wiele nie osiągnie.


Jeśli opiekun nie dostarczy mu odpowiednich kompetencji i nie zapewni wsparcia, prawdopodobnie zdecyduje się po prostu na tańsze produkty i ewentualnie zaoferuje je najbliższym. A po kilku pierwszych miesiącach zamawiania zmniejszą się jego zamówienia, zacznie je składać rzadko lub w ogóle przestanie zamawiać.

Zgodnie z ewolucyjną teorią przywództwa, gdy ktoś stawia w jakimś działaniu pierwsze kroki najbardziej potrzebuje instrukcji, czyli prostego przepisu na to, co i jak ma zrobić, aby osiągnąąć to czego chce. Dobrze skonstruowana instrukcja dostarcza odpowiedzi na sześć pytań:
Po co? Co? Kiedy? Do kiedy? Kto? Z kim? Gdzie? Jak?
Ustala też element kontroli - czyli w jaki sposób sprawdzę, jak Ci wyszło i na co zwrócę szczególną uwagę.
Umawiając się po raz pierwszy z konsultantem na pokaz kosmetyczny można powiedzieć:


Ponieważ powiedziałeś, że chcesz tworzyć swój zespół i w tym katalogu zaplanowałeś awans na poziom 6%, proponuję, abyśmy zorganizowali pokaz kosmetyczny. To dobry sposób na zaproszenie Twoich znajomych do Klubu Oriflame. (Po co?, Co?) W trakcie takiego spotkania Twoi znajomi będą mogli zobaczyć produkty, wykonam im też zabieg na dłonie, a na końcu dowiedzą się jakie możliwości daje Oriflame i będą mogli dołączyć do Twojego zespołu (Co? Jak?). Odbędzie się ono w biurze (Gdzie?) w najbliższy wtorek o godzinie 18 i będzie trwało godzinę (Kiedy? Do kiedy?). Ja zajmę się przygotowaniem i poprowadzeniem spotkania. Twoim zadaniem na pierwszym spotkaniu będzie przyprowadzenie trzech osób (Kto?, Z kim?) – za chwilę porozmawiamy o tym jak to zrobić – i notowanie tego, co mówię i robię, abyś później był w stanie samodzielnie prowadzić takie spotkanie.

Aby sprawdzić, jak wykonane zostało zadanie, należy utrzymywać z nową osobą stały kontakt. Bardzo ważny jest pierwszy telefon na dzień - dwa po spotkaniu rekrutacyjnym. W tym czasie w głowie naszego współpracownika mogły pojawić się pewne wątpliwości, mógł spotkać paru „życzliwych”, którzy powiedzieli mu, że to bardzo głupi pomysł i na pewno mu nie wyjdzie. Rozmowa pozwoli rozwiać wątpliwości, przypomnieć korzyści i dać siłę do dalszego działania.
Dzień – dwa po spotkaniu to też moment, gdy nowa osoba odwiedziła już swoich potencjalnych klientów i mógł pojawić się pierwszy sukces (którego można pogratulować, wzmacniając tę osobę) bądź tragiczna porażka, mówiąca „ja się do tego nie nadaję”. Naszym zadaniem jest pokazać, że tak się zdarza, obrócić porażkę w statystykę i udzielić wskazówek, co dalej.
W moim poczuciu od tego pierwszego telefonu naprawdę wiele zależy. Jeśli nie zadzwonimy lub odezwiemy się po tygodniu pozostawimy naszego nowego współpracownika z wątpliwościami czy poczuciem porażki. To może spowodować, że zaniecha od zaplanowanych działań i gdy wreszcie się spotkamy, oznajmi nam że „on to przemyślał, a poza tym i tak nikt nic nie chciał”. Szybki kontakt pozwala zweryfikować zastosowanie instrukcji, zmienić sposób działania, dostarczyć nowych pomysłów i motywacji do dalszej pracy.

Poza instrukcjami nowa osoba potrzebuje naszego wsparcia, potrzebuje wiedzieć, że może się do nas zwrócić z problemem. Stąd pierwsze tygodnie współpracy to czas, gdy powinniśmy dbać o częsty kontakt. Jeśli myślisz, że pierwszy telefon załatwi wszystko jesteś w błędzie. Do czasu złożenia pierwszego zamówienia (mniej więcej tydzień) powinniśmy słyszeć się dwa – trzy razy i przynajmniej raz spotkać (na szkoleniu, spotkaniu kosmetycznym, przymawianiu możliwości).



Myślę, że warto zdawać sobie sprawę z tego, że my jako opiekunowie jesteśmy w 49% odpowiedzialni za sukces naszych współpracowników. Od tego, na ile dostarczymy im niezbędnej wiedzy i umiejętności, zależy to gdzie się znajdą.



Zabawne – nowy konsultant zupełnie nie wie, co to znaczy zamówienie za 200 PP, a my usilnie nastawiamy go na zrobienie 80 PP. Efekt? Złoży zamówienie za 83 PP! A kto powiedział, że nie mógłby większego? Przecież miałby z tego więcej pieniędzy, więcej korzyści, więcej poczucia sukcesu i więcej gotowości do zajmowania się tym nadal! To nasze nawyki i nastawienie w określony sposób kierunkują nowych współpracowników.

Dlatego też wczoraj razem z uczestniczkami I edycji Akademii Menadżera stworzyłyśmy zupełnie nowy schemat prowadzenia treningu z rozpoczynającą współpracę osobą, który ma ją nauczyć jak w ciągu tygodnia zarobić 200 zł. Bo w zasadzie czemu nie?

A Twoim zdaniem jaka jest rola Sponsora w pierwszych tygodniach pracy nowego Konsultanta? Co robisz? Jaki masz pomysł na Waszą współpracę?

czwartek, 6 października 2011

Bo "nic, co wielkie, nie było nigdy osiągnięte w pojedynkę".

I tak, dojrzewając stopniowo w Oriflame, ostatnio dojrzałam do wniosku dość oczywistego – efektywniej, prościej i przyjemniej pracowałoby mi się, gdybym założyła zespół. Zdaje sobie sprawę z tego chyba każdy szanujący się lider MLM i ja także o tym wiedziałam. Tylko zawsze było jakoś nie po drodze, a to nie widziałam odpowiednich osób, a to zaczęłyśmy coś w jakiejś grupie, ale bez konkretnego kierunku, celu, zasad, albo, albo, albo…
W każdym razie długo było tak, że pracowałam sama lub z pojedynczymi konsultantami z mojej grupy.

Natomiast po ostatniej Konferencji Biznesowej Oriflame i po kolejnym szkoleniu z cyklu Akademia Menadżera Oriflame zaczęłam się zastanawiać nad tym jak chce, aby wyglądała moja praca, z jakimi osobami chcę współpracować (jak dobrać odpowiednich współpracowników przeczytasz we wpisie Z jakimi końmi współpracujesz) , co mogę im zaoferować, aby osiągnęły sukces.
I tak myśląc i myśląc, wymyśliłam, że chcę skorzystać z szansy, jaką daje teraz Oriflame i wykorzystać wsparcie, które dla nas firma przygotowała. Postanowiłam też, że nie zrobię tego sama. Dlatego z wśród osób z mojej grupy wybrałam te, z którymi jest mi po drodze: młode kobiety zaangażowane we współpracę z Oriflame, ambitne, chcące się rozwijać, gotowe do inwestycji.


Misją naszego zespołu jest:
Stworzenie szans dla młodych, dynamicznych kobiet, które poprzez rozwój, współpracę i wzajemne wsparcie osiągają niezależność finansową i mają możliwość wprowadzać pozytywne zmiany w swoim życiu.

Naszym celem jest:
Zapewnienie członkom zespołu dochodów na poziomie 3000 – 4000 zł do roku 2013 r. w oparciu o autorski system szkoleń.


Wartości, którymi będziemy się kierować w naszej pracy to:
Uczciwość / szczerość, Optymizm, Rozwój, Profesjonalizm, Odpowiedzialność, Ambicja, Otwartość.




Dziewczyny są już po pierwszej wspólnej akcji, przed nami duża promocja we współpracy z Pure.
A ja nie mogę doczekać się kolejnego spotkania, w trakcie którego wymyślimy nazwę dla naszego zespołu i zaplanujemy działania na najbliższe katalogi.



Jeśli Ty również chcesz zarabiać pieniądze, pragniesz się rozwijać, współpracować w gronie pozytywnych i ambitnych kobiet zapraszam do naszego zespołu. Napisz do mnie (Magdalena.chwal@oriflame.biz) lub zadzwoń (502-561-415) i umów się na rozmowę, w trakcie której opowiem Ci o możliwościach i przedstawię zasady uczestnictwa.

sobota, 4 grudnia 2010

Jak udzielać informacji zwrotnej?


Ostatnio pisałam o tym, czym jest informacja zwrotna. Dziś parę słów o tym jak jej udzielać.



To, co moim zdaniem najistotniejsze – na informację zwrotną dobrze jest się umówić: „Ponieważ teraz pracujemy nad Twoim sposobem prowadzenia spotkań, będę obserwował jak to robisz, a później powiem Ci, co najbardziej mi się podobało.” Warto przy tym ustalić, kiedy będzie ona udzielana - najlepiej aby nie był to zbyt odległy czas od zaistnienia danego zachowania. Informacja zwrotna udzielona od czapy, w biegu, gdy nasz współpracownik wcale nas nie słucha, myślami jedząc już obiad, raczej nie przyniesie zamierzonych efektów. Duże znaczenie ma też uzyskanie zgody na udzielanie informacji zwrotnej. Jeśli ktoś nie chce jej usłyszeć, nawet jeśli mu powiesz, nie usłyszy. Twoje słowa może też odebrać wtedy jako atak, a nie taka jest przecież Twoja intencja.

Właśnie intencja – warto zastanowić się nad tym, w jakim celu chcę zwrócić komuś uwagę na pewne aspekty jego zachowania.
Czy robię to, bo zależy mi na jego rozwoju i chce, by coraz lepiej radził sobie z zadaniami?
Czy chcę, by stawał się samodzielnym i świadomym Liderem?
Czy w ten sposób wzmacniam jego poczucie własnej wartości?
Czy wskazuję mu drogę rozwoju?

Jeśli tak – śmiało udzielaj informacji zwrotnej. Jeśli jednak Twoje intencje są inne, być może to co chcesz powiedzieć nie jest informacją zwrotną a krytyką (o różnicach przeczytasz we wpisie Informacja zwrotna - narzędzie niezbędne w rozwoju Twoich współpracowników
).

Wspomniałam juz o tym, ze informacja zwrotna jest darem. Jest nim chociażby dlatego, że nie łatwo jej udzielać. Zanim to zrobisz, powinieneś odpowiednio się przygotować.

Po pierwsze, obserwując zachowanie swojego współpracownika i wyłapując atuty (często je trudniej nam znaleźć, a tym bardziej trudno je zobaczyć naszym konsultantom – stąd jest to szczególnie ważne i budujące dla nich) i rezerwy.

Następnie trzeba przemyśleć, co i jak powiedzieć. Udzielając informacji zwrotnej, wybierz 3 – 4 elementy, które zostały dobrze zrobione i jeden, nad którym warto popracować. Wybranie jednej rzeczy do poprawy pozwoli Wam ustalić kierunek rozwoju i rzeczywiście zająć się tym aspektem danej czynności, aby w przyszłości była wykonywana znacznie lepiej. Działa to również motywująco: „Tyle rzeczy zrobiłem dobrze i jeśli tylko popracuję nad zamykaniem transakcji będę w tym naprawdę dobry!”. Przy następnej okazji, zwróć szczególną uwagę, jak wykonywana jest rzecz, nad którą pracujecie (w rozwoju poszczególnych umiejętności może pomóc Ci stosowanie cyklu Kolba i modelu treningowego) .

Bądź przy tym konkretny i trzymaj się faktów (szczególnie w odniesieniu do rezerw). Komunikat w stylu: „Świetnie Ci poszło”, nie mówi zbyt wiele. Zwracając uwagę na atuty, śmiało odwołuj się do emocji: „Bardzo podobało mi się, gdy mówiłeś o kosmetykach. Zauważyłam też, że zaproszone Panie bardzo interesowało to, co opowiadałeś o pielęgnacji – to pewnie dzięki temu tak wiele chciały zamówić”. Gdy chcesz powiedzieć o rezerwach, unikaj zabarwienia emocjonalnego:W Twojej wypowiedzi zabrakło mi tylko informacji o karcie rabatowej” lub „Byłoby jeszcze lepiej, gdybyś następnym razem wspomniał jeszcze o karcie rabatowej”.

Udzielając informacji zwrotnej pamiętaj również, aby zachowywać się w sposób, który pochwalasz i proponujesz współpracownikom. Brak konsekwencji jest jednym z największych błędów, jakie Lider może popełnić. Gdy robisz coś innego niż mówisz jednoznacznie pokazujesz, że Twoje słowa nie mają dużego znaczenia i polecane przez Ciebie zachowanie nie jest jedynym właściwym (bo gdyby było pewnie sam byś je podejmował). Nie wymagaj postaw, których nie reprezentujesz.

O tym jak wykorzystywać informację zwrotna w celu udzielenie reprymendy możesz przeczytać we wpisie Kto tu rządzi
na stronie Kamili Molińskiej.

A na zakończenie:

Pamiętaj – jak mówi Jacek Santorski - dostajesz od życia nie to czego potrzebujesz, a to czego oczekujesz, dlatego też mów otwarcie o swoich oczekiwaniach. Wtedy Twoi współpracownicy będą przynajmniej wiedzieli, jaki wzór zachowania jest właściwy i łatwiej będzie im zastosować się do niego.

Powodzenia!

środa, 1 grudnia 2010

Po co udzialać informacji zwrotnej?

Znaczącą część wiedzy o sobie czerpiemy od innych ludzi. To jak na nas reagują w pewnym stopniu determinuje nasze zachowanie i sposób, w jaki myślimy o sobie. Nam samym trudno obserwować i oceniać swoje gesty, postępowanie, reakcje. Po prostu dlatego, że ich nie widzimy. Wynika to jednak również z faktu, iż trudno w jednym momencie być uczestnikiem i obiektywnym obserwatorem.

Jak bardzo potrzebna jest nam opinia innych może pokazać prosty przykład. Jeśli nie mamy z sobą lusterka w zasadzie nie jesteśmy w stanie określić, jak wyglądamy, np. czy nie mamy czerwonej kropki na środku czoła. Dopiero inni mogą udzieli nam takiej informacji, która spowoduje, że zareagujemy i zetrzemy kropkę. Taka informacja pochodząca od innych a dotycząca naszego zachowania to właśnie informacja zwrotna. Jak widać powyżej w wielu sytuacjach informacja zwrotna jest nam niezbędna. Stanowi rodzaj lustra, w którym możemy się przejrzeć i stwierdzić, czy nasze działanie jest właściwe, czy też nie.

Właściwie udzielona informacja zwrotna to dar.

Jak zauważył Aronson człowiek ze swej natury jest zwierzęciem stadnym i ważne jest dla niego jak odbierają go inni. Zwykle chce usłyszeć, co inni sądzą na temat jego zachowania. To pozwala mu lepiej poznać siebie, ale także daje szanse do wprowadzenia zmian i dostosowania swojego zachowania do oczekiwań grupy.

Jeśli nie wiemy, co robimy źle - z dużym prawdopodobieństwem - nie zmienimy tego. Możemy nawet czuć, że coś jest nie tak lub obserwować niekorzystne dla nas efekty, często jednak ciężko nam samym doszukać się przyczyny.

Wyobraź sobie chłopaka, który właśnie rozpoczyna wkraczanie w świat damsko – męskich relacji. Bardzo chce umówić się z jakąś dziewczyną na randkę, dlatego chodzi po szkole i każdej napotkanej dziewczynie na wymiętej kartce wręcza swój numer telefonu, licząc, że któraś zadzwoni. Może kiedyś zdarzy się taka, która zdecyduje się odezwać i z nim umówić. Chłopak mógłby jednak bardziej efektywnie zabrać się za podrywanie, gdyby tylko wiedział jak, gdyby ktoś mu powiedział, że ten jego sposób jest niezbyt trafiony.

Podobnie bywa z naszymi konsultantami. Często bardzo chcą osiągnąć sukces, spełnić swoje marzenia, ale zabierają się za realizację swoich zamierzeń w niewłaściwy sposób lub na którymś z etapów popełniają jakiś błąd. W takiej sytuacji możesz założyć, że w końcu odkryją, w czym tkwi problem, co jak czytałeś powyżej raczej się nie zdarzy lub zajmie im sporo czasu. Możesz również przyjrzeć się ich działaniu, odkryć niewłaściwe elementy (jako obserwatorowi jest Ci łatwiej to zrobić, tym bardziej, że lepiej niż Twój konsultant wiesz, jak dana czynność powinna wyglądać, by przynosiła najlepsze efekty), pokazać ich konsekwencje i wspólnie popracować nad lepszym rozwiązaniem.

W moim odczuciu, informacja zwrotna jest szczególnie istotna w pracy z niedoświadczonymi konsultantami (o ewolucyjnej teorii przywództwa możesz przeczytać we wpisie Jak skutecznie przewodzić? ), gdyż oni bardzo często po prostu nie wiedzą, jak coś należy zrobić. Oczywiście na początek dajemy im proste instrukcje, które później konfrontują z rzeczywistością. Ta ich konfrontacja jest dla nas okazją do udzielenia informacji zwrotnej, a dla nich szansą na szybką naukę niezbędnych umiejętności. Odwołując się do zachowania naszych konsultantów i efektów jakie to zachowanie przyniosło, możemy w łatwy sposób modelować ich postępowanie.

Nawiązując do modelowania – wydaje mi się, że informacja zwrotna stanowi świetne narzędzie pozwalające z jednej strony utrwalać pożądane zachowania i wygaszać niechciane.

Jest ona z jednej strony naprawdę silną nagrodą – autorytet w danej dziedzinie (czyli my) mówi, że dobrze coś wykonałem, chwali mnie i docenia. Pochwała powoduje, że w podobnej sytuacji nasz współpracownik zachowa się w podobny sposób – po raz kolejny licząc na docenienie. Z biegiem czasu utrwali się w nim przekonanie, że robi to naprawdę świetnie i rzeczywiście będzie ekspertem (raz dlatego, że jest o tym przeświadczony, dwa dlatego, że udzielając mu informacji zwrotnej za każdym razem poprawialiśmy jeden aspekt danej czynności).
To naprawdę niesamowite jak ludzie rosną, gdy mogą usłyszeć konstruktywną i prawdziwą informację zwrotna na swój temat. W takiej atmosferze też łatwiej jest im wysłuchać informacji o pewnych brakach, chętniej też wtedy nad nimi pracują.
Bo właśnie – informacja zwrotna odnosi się także do rezerw i wskazuje obszary, nad którymi dana osoba powinna pracować. Udzielona we właściwy sposób stanowi motywację do nauki i wprowadzania zmian.
W kolejnym wpisie opowiem Ci jak udzielać informacji zwrotnej, aby była konstruktywna i stymulowała naszych współpracowników do rozwoju.

poniedziałek, 13 września 2010

MBC Lidership Academy VI edycja - rekrutacja rozpoczęta!




Już 9 października rusza kolejna edycja MBC Lidership Academy.



DLA KOGO JEST TO SZKOLENIE?



Szkolenie skierowane jest dla partnerów biznesowych z zespołu MBC, którzy przygotowują się do awansu do tytułu Managera Klubu Oriflame.



JAKI JEST CEL SZKOLENIA?



Zapoznanie z systemem pracy MBC, wyposażenie w narzędzia i wyszkolenie przyszłych Managerów Klubu Oriflame.



JAKIE KORZYŚCI PRZYNIESIE CI UDZIAŁ W MBC LIDERSHIP ACADEMY?



Po ukończeniu MBC Lidership Academy będziesz umieć m.in. skutecznie sprzedawać, pozyskiwać kontakty, przeprowadzać rozmowy telefoniczne i rekrutacyjne oraz prowadzić i motywować swój zespół.



Jeśli wdrożysz w czyn wiedzę zdobytą na treningu osiągnięcie tytułu Managera Klubu Oriflame, będzie dla Ciebie jedynie kwestią kilku katalogów!



Opinia uczestniczki poprzednich edycji MBC:



MBC Pojawiło się w najlepszym dla mnie momencie. Wiedziałam juz, co chce, tylko nie wiedziałam, jak to dokładnie zrobic. Dzięki temu, że wzięłam udział w MBC Lidership Academy szybko wzbiłam się na 12%, potem w moim zespole pojawił się nowy Manager. Mój zespół stał się dynamiczny, szybko się rozwija. Każdy z konsultantów zna Podstawowe Możliwości Oriflame i z nich korzysta. Na treningu tym dostałam gotowy schemat jak prowadzić konsultanta od momentu podpisania wniosku a także nauczyłam się pozyskiwać nowe kontakty dzięki Kartom Rekomendacji.
Serdecznie polecam ten trening każdej osobie, która chce zostać Managerem Klubu Oriflame. Każdy może zrobić 9,12%, ale żeby stać się prawdziwym Managerem i przykładem dla całej swojej grupy potrzebuje nabrać pewnych umiejętności, których można się nauczyć właśnie na tym treningu.



Małgorzata Butryn - Manager Klubu Oriflame



KIEDY ODBĘDĄ SIĘ ZJAZDY?
MBC Lidership Academy startuje 9 października 2010r.



Terminy zjazdów:
09.10
23.10
30.10
13.11
27.11
11.12.

Godz. 10:00 – 16:00



MIEJSCE : Warsztaty odbywać się będą w biurze Oriflame, ul. Dolnych Wałów 7, Gliwice.



PROWADZĄCY:



Karolina Kozielska, Magdalena Chwał.



PRZEBIEG REKRUTACJI:



Aby wziąć udział w treningu wyślij zgłoszenie o treści MBC Lidership Academy VI edycja do 24 września 2010r. pod adres magdalena.chwal@oriflame.biz
Po wysłaniu zgłoszenia (w ciągu 48h), otrzymasz formularz kwalifikacyjny, który należy wypełnić najpóźniej 26 września.
Następnie (w ciągu 48h) otrzymasz zaproszenie na rozmowę kwalifikacyjną.



Terminy i miejsce rozmów kwalifikacyjnych: 28.09.2010r. godz. 19:00 - 20:00, Gliwice, ul. Dolnych Wałów 7.


Na każde otrzymane zgłoszenie udzielana jest odpowiedź, jeśli nie otrzymujesz wiadomości w ciągu 48h, upewnij się telefonicznie (+48 502561415 Magdalena Chwał) , że Twoje zgłoszenie dotarło.



Zapraszam.

czwartek, 5 sierpnia 2010

Bo optymiści mają łatwiej.


Choć pogoda za oknem zmienna i czasem częstuje nas deszczem, a niemal codziennie zachmurzonym niebem – warto każdego dnia znaleźć powody do uśmiechu.

Mówi się, że optymiści żyją dłużej. Wskazują na to również liczne badania, jednak to co moim zdaniem istotniejsze - optymiści po prostu żyją lepiej. Szybciej się uczą, są zdrowsi, więcej zarabiają, zakładają długotrwałe i szczęśliwe małżeństwa, mniej się stresują, rzadziej przeżywają „doła”, łatwiej znoszą trudne sytuacje.




Przyjęło się mówić, że tak już w życiu jest, że dla jednych szklanka jest do połowy pełna a dla drugich do połowy pusta. I oczywiście zgodzę się z tym, że w pewnej mierze bycie optymistą czy pesymistą jest osobowościowo uwarunkowane i niektórym łatwiej zobaczyć promyk słońca niż innym. Nie jest jednak prawdą, że optymistą stać się nie można.

A skoro jest to tak przydatna w życiu cecha – naprawdę warto nim być! Tym bardziej pracując w MLM, gdzie mniejsze i większe porażki są na porządku dziennym, a o sukcesie w dużej mierze decyduje wytrwałość, konstruktywne radzenie sobie z niepowodzeniami i umiejętność dostrzegania szansy tam, gdzie inni jej nie widzą.

Jak więc nauczyć się być optymistą?

Martin Seligman – czołowy przedstawiciel nurtu psychologii pozytywnej twierdzi, że optymizm to sposób, w jaki radzisz sobie z porażką i w jaki interpretujesz niekorzystne dla ciebie zdarzenia. Trudną sytuację możesz odebrać po prostu jako przypadek, ale również jako wynik czyichś złych intencji lub prześladującego Cię od dawna pecha. Aby stać się optymistą wystarczy więc zmienić sposób myślenia, a przecież na swoje myśli mamy wpływ!

Optymiści stosują inny niż pesymiści styl wyjaśniania. Zakładają np. że pomyślne wydarzenia są stanem normalnym, a niepowodzenia mają ograniczony charakter i nie ma wyjścia muszą minąć. W odniesieniu do sukcesów stosują atrybucję wewnętrzną – przypisują je swoim zdolnością i włożonej pracy. Nie tracą też dobrego mniemania o sobie, gdy spotka ich porażka.

Co możesz zrobić, by zacząć na spotykające się wydarzenia patrzeć inaczej?



  • Spróbuj przyjrzeć się temu, w jaki sposób interpretujesz sytuacje, które mają miejsce w Twoim codziennym życiu.
    Zanim powiesz sobie: „Jestem beznadziejny, nic mi nie wychodzi” postaraj się spojrzeć na każdy problem z szerszej perspektywy i w każdej sytuacji brać pod uwagę najbardziej optymistyczny wariant rozwiązania problemu. Poszukaj wielu możliwych rozwiązań i zastanów się, co dobrego wynika dla Ciebie z tej sytuacji. Jeśli nie wynajdujesz żadnych pozytywów daj sobie jeszcze chwilę czasu i poszukaj dokładniej!

  • Uwierz, że sam decydujesz o swojej przyszłości. Przyjmij też do wiadomości, że wydarzenia, które Cię spotykają dzielą się na dwie grupy: te, na które nie mamy wpływu oraz te, na które wpływ mamy. Więc daj sobie spokój z martwieniem się o rzeczy, na które nie masz wpływu, a rób to, na co masz wpływ - jak tylko potrafisz najlepiej.

  • Przebywaj z optymistami! Spędzając dużo czasu z pozytywnie nastawionymi ludźmi, zaczniesz przejmować ich sposób myślenia i wyjaśniania i też częściej będziesz patrzył w ten sposób. W ogóle otaczaj się pozytywnie nastrajającymi rzeczami – czytaj pozytywne ksiązki, słuchaj radosnej muzyki, wybieraj takie filmy, czasem zrezygnuj z oglądania wiadomości

  • Jak najczęściej śmiej się!!!

poniedziałek, 28 czerwca 2010

Złota zasada komunikacji.


Skoro ostatnio pisałam o tym, że warto komunikować oczekiwania , poczuwam się w obowiązku poświęcić parę słów także samej komunikacji.

Mogliście przeczytać już o niej między innymi przy okazji prezentacji DAMY
i we wpisie Schodami do nieba.

Dziś chciałabym powiedzieć Wam o złotej zasadzie komunikacji, która poznałam na warsztatach organizowanych w ramach projektu Akademia Lidera Oriflame – od sprzedawcy do menadżera.
Jest ona szalenie prosta a przy tym bardzo wymowna. Brzmi tak:

Nieważne, co zostało powiedziane.

Ważne, co zostało zrozumiane.


Często w naszej pracy dochodzi do nieporozumień i mogę się założyć, że znacząca część z nich wynika z błędów w komunikacji i zapominania o przytoczonej wyżej regule.

Często słyszę: „Przecież jej mówiłem, to nie moja wina, że inaczej zrozumiała.”

Ze złotej zasady komunikacji wynika jednak, że to nadawca jest odpowiedzialny za komunikat i to od niego zależy, jak zrozumie go odbiorca.

Gdy rozmawiamy dochodzić do wielu zakłóceń. Możemy wyrażać się nieprecyzyjnie i inaczej rozumieć niektóre pojęcia (bo co znaczy dla Ciebie dużo pracować? Czy dla Ciebie i Twojej koleżanki ten sam facet będzie mega przystojny? Czy Twoi znajomi wiedzą, co to POM, spotkanie 1 na 1, drzewko?). Zdarza się też, że źle się słyszymy albo odbiorca zapomina część z tego, co mu chcieliśmy przekazać.

Co więc zrobić, aby nasza komunikacja przebiegała sprawnie i przynosiła oczekiwane efekty?

Warto pamiętać o kilku prostych narzędziach, których stosowanie znacząco wpływa na poprawę naszej komunikacji.

Pierwszym bardzo istotnym, a jakoś często pomijanym, jest podsumowanie. Gadamy, gadamy, gadamy, nasz rozmówca z uwagą słucha, a gdy się rozstajemy, okazuje się, że na co innego się umówiliśmy, a zupełnie co innego się dzieje. Często nie wynika to ze złej woli naszego interlokutora. Po prostu nieco inaczej nas zrozumiał, a o niektórych kwestiach zapomniał. Niestety tak działa nasza pamięć, że jest w stanie przyswoić tylko pewną ilość dostarczanych jej informacji. Zwiększają jednak powtórzenia. W rozmowie stosuj więc zasadę:

Powiedz, co chcesz powiedzieć

Powiedz to

Powiedz, co powiedziałeś


A jeszcze lepiej niech Twój rozmówca powie, co powiedziałeś. Aktywny udział w rozmowie pozytywnie wpłynie na zapamiętywanie przekazywanych treści (jeszcze lepiej działa robienie notatek – koniecznie zaproponuj to w trakcie rozmowy), pozwoli Ci też sprawdzi jak zostałeś zrozumiany i skorygować ewentualne nieporozumienia.

Ważną zasadą jest też mówienie od ogółu do szczegółu. Pomyśl, dużo łatwiej przyswoić nam nowe dane, gdy możemy oprzeć je na już znanym szkielecie. Takie porządkowanie wypowiedzi czyni ją również logiczną i spójną, co również ułatwia jej odbiór. Swoją rozmowę zacznij więc od ogólnego przedstawienia tematu, a później stopniowo omawiaj szczegóły.


Warto pamiętać również o parafrazie (poruszanej przy okazji DAMY) i języku korzyści . Przeczytasz o nich więcej w innych wpisach na tym blogu.

Przyjemnej lektury i owocnej komunikacji.

czwartek, 10 czerwca 2010

Odwzajemnij się.


Z Dorotą i Klaudią zorganizowałyśmy ostatnio dni otwarte biura.

Pogoda nam dopisała, humory przechodniów w miarę też, a ja przypomniałam sobie jak dużo frajdy może dawać przeprowadzanie ankiet.

Na co dzień korzystam z rekomendacji i dawno już nie pozyskiwałam kontaktów poprzez ankiety. Myślę sobie jednak, że sezon wakacyjny to świetny czas, by wrócić do starych sprawdzonych metod. Tym bardziej, że ankiety to szybki, prosty i tani sposób pozyskiwania kontaktów. Więcej o tym jak przygotować się do zbierania ankiet i jak skutecznie ankietować możesz przeczytać we wpisie Mistrzowskie ankiety .


Dziś chciałam powiedzieć Ci o zasadzie, która w trakcie ankiet (ale także w wielu innych sytuacjach) przynosi niesamowite rezultaty.

Pewnie niejednokrotnie obiła Ci się o uszy nazwa reguła wzajemności. Wiesz, co to jest i jakie zastosowanie może mieć w Twojej pracy?

Jeśli masz wątpliwości – koniecznie czytaj dalej.

Według Roberta Cialdiniego reguła wzajemności jest jednym z najsilniejszych narzędzi wpływu. Opiera się ona na przeświadczeniu, że zawsze powinniśmy starać się odpowiednio odwdzięczyć osobie, która nam wyświadczyła jakieś dobro. Po prostu, gdy ktoś traktuje nas w pewien sposób, może oczekiwać tego też od nas. Reguła ta znana jest wszystkim społeczeństwom ludzkim, a jej działanie sprawia, że wydatkując dziś pracę, energię, dobra możemy liczyć, że odzyskamy je w późniejszym czasie.


Przypomnij sobie sytuację, gdy ktoś zaprosił Cię na urodziny, wysłał Ci kartkę świąteczną, postawił piwo. Czy odwzajemniłeś mu się tym samym? Co sprawiło, że właśnie tak postąpiłeś?


To właśnie moc reguły wzajemności. Jeżeli ktoś wyświadcza nam jakieś dobro, staramy się natychmiast odpowiednio odwdzięczyć tej osobie.


„Spłacaj każdy dług tak, jakby to Bóg wystawił ci rachunek.”
Ralph Waldo Emerson



Co ciekawe, reguła wzajemności ma zastosowanie bez względu na to czy kogoś lubimy czy nie (działa nawet w sytuacji, gdy nie znany danej osoby). Nie ma także znaczenia to, czy chcieliśmy wyświadczonej przysługi. Można to zaobserwować, np. idąc ulicą i uśmiechając się do przechodniów – zdziwisz się, jak wiele osób odpowie na Twój uśmiech.

Skoro już wiesz, jak wielką moc ma reguła wzajemności, zastanów się w jaki sposób możesz ją etycznie wykorzystać w swojej pracy. Zachęcam się, abyś podzielił się swoimi pomysłami w komentarzach – wtedy inni chętniej zdradzą Ci swoje pomysły.

Ja mam dla Ciebie na początek dwie propozycje.


Jedna jest dosyć oczywista. Jeśli chcesz, by ludzie traktowali Cię w określony sposób, najpierw Ty ich tak traktuj. Jeśli chcesz, by ktoś był wobec Ciebie szczery, rzetelny i wywiązywał się ze swoich zadań – wymagaj tego w pierwszej kolejności od siebie. Gdy Ty będziesz się angażował, poświęcał swój czas, dawał więcej od siebie – Twoi współpracownicy też zaczną tak działać!


Druga wiąże się z ankietami. Jakiś czas temu znalazłam prosty sposób na zachęcenie pędzących osób, by na chwilę przystanęły i porozmawiały ze mną. Zanim zaproponuję wypełnienie ankiety, wręczam im aktualny katalog. Znacząco częściej zgadzają się wtedy na krótką ankietę, a nawet jeśli rzeczywiście im się spieszy – składają zamówienie z wręczonego katalogu.

Więcej o regule wzajemności znajdziesz w książce Roberta B. Cialdiniego Wywieranie wpływu na ludzi.

czwartek, 27 maja 2010

Czego nauczył mnie Brian Tracy?


Manager Klubu Oriflame - Małgorzata Butryn opowiada o tym, czego nauczył ją w czasie konferecji Brian Tracy.


Brian Tracy to wybitny mówca, szkoleniowiec i pisarz. Jest autorem wielu książek psychologiczno - motywacyjnych: Psychologia sprzedaży, Droga do bogactwa, Zjedź tą żabę itd.
Najbardziej w głowie pozostały mi informacje o tym, jak podwoić swoje zarobki. Tym też chciałabym się z Wami podzielić. Brian Tracy przekonywał, ze wystarczą trzy kroki, aby podwoić swoje zarobki:
  1. Wybierz jeden element pracy, który sprawia Ci radość i w nim się doskonal (np. pokazy kosmetyczne - rób je codziennie i przygotowuj się do nich - szkól się, wzbogacaj swój warsztat, szukaj nowinek).
  2. Stosuj PRAWO TRZECH - Zrób listę wszystkich rzeczy, jakie robisz w pracy. Tylko trzy zadania z tych wszystkich wypisanyc, są odpowiedzialne za 90% Twoich dochodów. Aby wybrać właściwe trzy pomyśl:
    a) Jeśli mogłabym/mógłbym robić tylko jedną rzecz z tej listy, która wniosłaby najwięcej?
    b) Jeśli mogłabym/mógłbym robić tylko dwie rzeczy z tej listy, jaka była by druga, która wniosłaby najwięcej?
    c) Jeśli mogłabym/mógłbym robić tylko trzy rzeczy z tej listy, jaka byłaby trzecia, która wniosłaby najwięcej?

    Rób mniej rzeczy (tylko te trzy), ale częściej i z większym zaangażowaniem. Doskonal się w nich.
  3. Pracuj, kiedy masz pracować.
    Co robisz, kiedy idziesz na ankiety?
    Co robisz, kiedy idziesz do biura?
    Co robisz, kiedy ktoś odwoła Ci spotkanie?
    Czy wtedy rozmawiasz z kolegą z pracy? Idziesz coś zjeść? Dzwonisz do znajomego?
    Przeciętny człowiek marnuje 50% swojego czasu w pracy, dlatego Ty go nie marnuj.

środa, 19 maja 2010

Być Liderem.



Zainspirowana książką Johna C. Maxwella - Być Liderem i w nawiązaniu do cyklu Odkyj w sobie moc Lidera, mam dla Was kilka zdań do przemyślenia.





Wzrost i rozwój jest najważniejszym powołaniem przywództwa.

Świat potrzebuje liderów…

Którzy używają swych wpływów we właściwym czasie i w słusznych sprawach.
Którzy biorą na siebie nieco więcej odpowiedzialności i przypisują sobie nieco mniej zasług.
Którzy skutecznie władają sobą, zanim podejmą próby władania innymi ludźmi.
Którzy uparcie poszukują najlepszych rozwiązań, nie poprzestając na banalnych i powszechnie znanych.
Którzy kontrolują siebie umysłem, a innych - sercem.
Którzy znają drogę, podążają nią i wskazują ją innym.
Którzy inspirują i motywują, zamiast upokarzać i manipulować.
Którzy zdają sobie sprawę, ze ich postawy są ważniejsze niż zajmowane stanowiska.
Którzy kształtują opinię, zamiast kierować się wynikami sondaży.
Którzy nigdy nie stawiają siebie ponad innymi, z wyjątkiem ponoszenia odpowiedzialności.
Którzy sami dyscyplinują się tak, że inni nie muszą narzucać im dyscypliny.
Którzy potrafią przekształcać przeciwności w sukcesy.

A Ty jakim Liderem jesteś? Które "Którzy" jest Ci najbliższe?
Nad którym "Którzy" będziesz pracował w pierwszej kolejności?
Co zrobisz, aby lepiej przewodzić?
Jakie zasoby posiadasz, aby lepiej przewodzić? Kto może Ci pomóc w rozwoju Twoich cech przywódczych?
Powodzenia!

piątek, 14 maja 2010

Przygoda, przygoda...

Od rana jestem niesamowicie podekscytowana. W pełni spakowana i przygotowana, siedzę jak na szpilkach. Za chwilę wyjeżdżam, by jutro koło południa wsiąść na statek i rozpocząć swój pierwszy w życiu rejs.

Nie będę ukrywać: moje podekscytowanie to nie tylko radość z czekających mnie nowych doświadczeń i kolejnego etapy warsztatów Lider na Fali. Odczuwam też lekki niepokój przed nowym i nieznanym.

Ten rejs jest dla mnie ogromnym wyzwaniem. Stanowi jednak możliwość lepszego poznania siebie i swoich reakcji, daje także szansę do rozwoju. To sprawia, że już nie mogę doczekać się morza. A siły dodaje mi cytat, który znalazłam na ekstremalnym blogu .

Zostawiam Was z nim na najbliższy tydzień:
„Umysł jest ortodoksyjny, konserwatywny. Zawsze chce poruszać się po śladach, wydeptaną ścieżką - ścieżką, na której napotka mniejszy opór. Więc zawsze słuchaj nieznanego. I gromadź odwagę, aby móc poruszać się po nieznanym. Potrzeba ogromnej odwagi, wyzbycia się strachu, aby dorosnąć do swojego przeznaczenia. Ludzie przepełnieni strachem nie są w stanie wydostać się poza to, co znane. Znane daje pewien rodzaj wygody, bezpieczeństwa, ponieważ jest… znane. Wiemy wystarczająco dużo o tym, co poznaliśmy, możemy więc łatwo sobie poradzić. Nawet w stanie uśpienia jakoś sobie dajemy radę - nie ma potrzeby się budzić; to, co znane, jest dla nas bardzo wygodne.
W momencie przekraczania granicy znanego rośnie strach, ponieważ teraz będziemy jak głupcy, bez wiedzy, co wolno, a czego nie. Teraz nie będziemy już tak pewni siebie, teraz może się zdarzyć, że popełnimy błędy; możemy się zgubić. Właśnie ten strach przywiązuje ludzi do znanego, a gdy ktoś da się spętać znanemu, staje się martwy. Życie powinno być niebezpieczne - nie ma innej drogi. Jedynie przez niebezpieczeństwo osiąga się dojrzałość. Trzeba być poszukiwaczem przygód, gotowym zaryzykować to, co znane, na rzecz nieznanego.”
Osho – „Odwaga. Radość niebezpiecznego życia”.


Życzę Wam odważnych wyzwań i sił, byście mogli im sprostać.

Trzymajcie za mnie kciuki.

środa, 12 maja 2010

Zabójcze cechy, zachęcające korzyści.

W czasie zamkowego szkolenia dla Menadzerów i Dyrektorów Ryszard Armanowski pokazał nam, jakie znaczenie ma zastosowanie języka korzyści.

Przekonały się także o tym uczestniczki trzeciego spotkania MBC i potrafiły od razu w niebanalny sposób wykorzystać zdobytą wiedzę.

Aby uzmysłowić sobie siłę języka korzyści, wyobraźcie sobie proszę taką sytuację:

Wybieracie nowego laptopa. Wchodzicie do sklepu, a tam od drzwi wita Was uczynny sprzedawca i od razu zaczyna zachwalać najnowsze odkrycie techniki: laptopa XYZ, który posiada procesor AMD Turion 64 X2 TL-66 2.3 GHz, matrycę LED o rozdzielczości 1280×800 pikseli, kartę graficzną ATI Radeon Xpress X1270, litowo-jonowy akumulator o pojemności 62.6Wh.

Nie wiem jak Was, ale mnie te parametry wręcz odstraszają, a już na pewno nie ułatwiają podjęcia decyzji.

Być może byłoby łatwiej, gdyby ten skądinąd pomocny sprzedawca wyjaśnił, że litowo-jonowy akumulator umożliwia długie korzystanie z laptopa, matryca LED i karta graficzna ATI Radeon Xpress X1270 sprawią, że uzyskiwany obraz jest bardzo realistyczny, a wykorzystany procesor pozwoli na wykonywanie wielu zadań w jednym czasie.

Jeśli jednak okaże się, że chcemy wykorzystywać laptopa tylko w domu i nie potrzebujemy litowo – jonowego akumulatora, zakup ten może okazać się dla nas bezsensowny.

Zauważcie, że w pierwszej sytuacji sprzedawca wymienił tylko cechy posiadane przez faworyzowanego laptopa, w drugiej przedstawił już zalety, jakie ta konfiguracja cech daje. Ciągle jednak skupiał się na produkcie, zapominając, iż obok niego stoi klient, który chce kupić tego laptopa z określonych powodów i ma pewne potrzeby.

Cóż więc powinien zrobić nasz sprzedawca?

Mogę się założyć, że odpowiedź znaleźliście sami. Zamiast zabijać klienta milionem cech i funkcji dobrze najpierw dowiedzieć się, czego on potrzebuje. Więcej na ten temat znajdziecie we wpisie Poznaj potrzeby swoich rozmówców

Gdy już wiemy, czego nasz klient szuka i co jest dla niego ważne, możemy przedstawić mu posiadane przez polecany laptop zalety, tak aby spełniały jego potrzeby. Czyli przedstawić mu korzyści, jakie będzie miał z zakupu tego konkretnego produktu.

„Z tego, co pan powiedział należy pan do pasjonatów gier komputerowych. Ten laptop posiada matrycę LED o rozdzielczości 1280×800 pikseli oraz kartę graficzną ATI Radeon Xpress X1270. Sprawiają one, że uzyskiwany obraz jest bardzo realistyczny. Pozwoli to panu w pełni cieszyć się z grafiki gier. Wykorzystany w nim procesor jest bardzo wydajny, więc podoła nawet najbardziej wymagającym grom.”

Mówienie językiem korzyści to właśnie nic innego, jak udzielanie klientowi odpowiedzi na pytanie - „Co ja z tego będę miał?”, „Co sprawia, ze właśnie ten produkt jest najlepszy dla mnie”.

Oczywiście nie znam się na laptopach, przełóżmy więc język korzyści na spotkanie rekrutacyjne.

Zastanów się proszę:

- od czego zaczynasz spotkanie z osobą, której chcesz zaproponować współpracę ?
- w jaki sposób poznajesz jej potrzeby? Co możesz zrobić, aby Twojego rozmówcy nie zdziwiły zadawane przez Ciebie pytania?
- jak przechodzisz z prezentacji cech i zalet członkostwa w Oriflame na język korzyści?
- jak możesz ćwiczyć stosowanie języka korzyści?

Zachęcam Cię do podzielenia się swoimi przemyśleniami w komentarzach.

sobota, 1 maja 2010

Liderze, inspiruj!


Dzisiaj, rozwijając cykl artykułów Odkryj w sobie moc Lidera , chciałabym skupić się na niezwykle istotnym aspekcie pracy Lidera, czyli inspirowaniu.


Kiedy myślę, o inspirowaniu wyobrażam sobie kroplę wody, która wzbudza na nieruchomej tafli fale, tworzące coraz większe kręgi. Tak właśnie czyni przywódca. Dostarcza impulsu, który sprawia, że ludzie, z którymi współpracuje chcą działać.


Co jest tym impulsem? Skąd przywódca wie, kiedy i jakiego impulsu użyć? Co sprawia, że ludzie reagują na ten impuls?


Temat inspirowania jest szeroki i wielorako rozumiany, co widać w pracy niejednego menadżera.

Są tacy, którzy postrzegają inspirowanie jako dostarczanie zewnętrznej motywacji. Zachęcają do działania, rozdając nagrody, dzwoniąc pod koniec katalogu, gdy im brakuje do poziomu. Motywacja, której dostarczają swoim współpracownikom jest zwykle krótkotrwała, opiera się na doraźnych korzyściach i nie powoduje rozwoju tych osób. Trudno na jej podstawie zbudować trwałe relacje i prawdziwą wewnętrzną motywację.

Skoro już wspomniałam o dwóch rodzajach motywacji, rozwinę nieco myśl. Psycholodzy wyróżniają motywację:



  • zewnętrzną

  • wewnętrzną

Najogólniej rzecz ujmując, gdy wykonujemy coś, bo sprawia nam to radość, związane jest z ważnymi dla nas celami i wartościami, przyczynia się do naszej samorealizacji – mamy do czynienia z motywacją wewnętrzną. Ona sprawia, że rano wstajemy z radością, mamy energię do działania i ogromny entuzjazm. Wysoki poziom wewnętrznej motywacji doprowadza do stanu przepływu (flow), gdy siedzimy na kolejnym spotkaniu i czujemy, że to wszystko naprawdę ma sens i zapominamy, że jesteśmy głodni i zmęczeni. W tym stanie stajemy się najbardziej efektywni, czerpiemy też wtedy największą radość z podejmowanych działań i to naprawdę widać! Poza tym wewnętrzna motywacja dostarcza nam siły, by nie poddawać się i pokonać napotykane na drodze do celu przeszkody.

Motywacja zewnętrzna wynika natomiast z czynników zewnętrznych – wykonujemy dane zadanie, ponieważ ktoś obiecał nam za to nagrodę. I gdyby nie ta nagroda, nie zdecydowalibyśmy się na działanie. Przypomina mi to trochę wołanie niektórych konsultantów: „Zmotywuj mnie!”.

Oczywiście tak zewnętrzne jak i wewnętrzne czynniki motywacyjne są istotne i warto z nich korzystać. Okazuje się jednak, że skupianie się i podkreślanie wyłącznie zewnętrznych motorów działania, osłabia motywację wewnętrzną. Łatwo przekonać się o tym, obserwując dzieci. Bawią się one, np. rysując, bo sprawia im to przyjemność i ta przyjemność jest przyczyną, dla której rysują. Gdy jednak dorośli zaczynają nagradzać ich starania, powód rysowania może ulec zmianie i dzieci rysują, by otrzymać np. dobrą ocenę. Oczywiście ich zaangażowanie w stworzenie ślicznego rysunku może być wysokie, do momentu jednak, gdy czeka je za to nagroda. Bez oceny już tak bardzo rysować im się nie chce.

Podobnie jest z ludźmi dorosłymi. Zwykle praca, którą wykonujemy dostarcza nam nie tylko zewnętrznych korzyści. Często do działania popychają nas też wewnętrzne czynniki – chęć bycia z innymi ludźmi, poczucie dumy z dobrze zrealizowanego zadania, radość z przekroczenia swoich słabości, dążenie do rozwoju i realizacji własnych potrzeb, celów, wartości.

Lider potrafi odkryć, co stanowi czynniki motywujące daną osobę, poświęca czas, by odkryć co dla niej jest ważne i pomaga jej rozwinąć takie umiejętności, by realizacja tych istotnych wewnętrznych pragnień była możliwa – to dla mnie znaczy inspirować.


Inspiracja opiera się na budowaniu autentycznych relacji i więzi, na zaufaniu i wzajemnych szacunku. Inspirowanie to docenienie, powiedzenie: „jestem z Ciebie dumny” i „doceniam fakt, że jesteś w moim zespole”.

Oczywiście nie jest to łatwe. Wymaga czasu, szczerego zaangażowania i niezwykłej uważności. Dostarcza przy tym jednak ogromnej radości i przekłada się na długofalowe efekty.


To zaangażowanie w rozwój danej osoby, udzielone jej wsparcie, poświęcona uwaga i czas sprawiają, że potrafi ona nam zaufać. Wie, że wskazywana jej droga jest dla niej dobra. Znamy przecież jej cele i wartości i niejednokrotnie pozwoliliśmy jej się przekonać, iż jej sukces jest dla nas ważny.


Więc chcecie zmieniać waszych ludzi. A znacie ich?


Jeśli ich nie znacie, to ich nie rozumiecie, a to oznacza, że nie będzie między wami zaufania. A jeśli nie ma zaufania, to nie będzie też zmiany.


Kochacie waszych ludzi? Kochacie to, co robicie?


Bo jeśli nie ma w was miłości, w waszych ludziach nie będzie siły. A jeśli nie będzie w nich siły, to nie będzie pasi. A skoro nie ma siły ani pasji, nikt nie podejmie ryzyka. A jeśli nikt nie ryzykuje, to nic się nie zmieni.


Nie wiem, czemu tu jestem, bo niewiele wiem o zarządzaniu, ale jeśli chcecie zmienić waszych ludzi, musicie ich kochać.
Matka Teresa

piątek, 16 kwietnia 2010

Liderze, zaczynaj z wizją końca!



Nigdy nie jesteś równie daleko od celu, jak wtedy, gdy nie wiesz, dokąd zmierzasz.
Charles Maurice de Talleyrand – Perigord




Gdy po raz pierwszy czytałam 7 nawyków skutecznego działania Stephena Covey`a, poruszany w książce temat poszukiwania własnej misji życiowej i tworzenia wizji był dla mnie dziwny, wręcz niepotrzebny. Zgadzałam się z autorem, iż bardzo istotne jest zaczynanie z wizją końca – analizowanie konsekwencji podejmowanych (bądź nie) zadań, wyznaczanie celów i świadomość „po co to robię”. Jednak nie byłam w stanie pojąć jak spisanie kilku zdań może przyczynić się do wzrostu skuteczności, do rozwoju mojego biznesu, co ma to wspólnego z przywództwem, czy nawet byciem lepszym człowiekiem. Wzbudziło to wtedy we mnie opór i nawet nie spróbowałam. Pewnie nie byłam jeszcze gotowa…

Ostatnio wróciłam do 2 nawyku. Miało to miejsce na pierwszej części warsztatów Lider na Fali. Wtedy dodarło do mnie jak istotna w pracy lidera jest wizja, jak silnie wpływa ona na inspirowanie innych i podejmowanie odpowiednich działań. Wiedza o tym, kim chcę być, w jaki sposób będę realizować siebie, co po sobie pozostawię i jakie zasady będą mi w tym przyświecać, daje moc, którą wyczuwają inni. Moc, która sprawia, że inni czują się przy nas bezpiecznie i chcą za nami podążać, potrafią nam zaufać, rozwijają przy nas skrzydła.


Wizja bez działania to tylko marzenie. Działanie bez wizji to koszmar.
przysłowie japońskie



Stworzenie własnej wizji dało mi spokój i taką prawdziwą wewnętrzną radość, jakich chyba nigdy wcześniej nie czułam. Mam poczucie, że dojrzałam i jestem gotowa na zaangażowanie. To naprawdę niesamowite przeżycie mieć taką jasność i pewność. Wpływ spisania wizji zauważam nie tylko sferze duchowej, a przekłada się także na efektywność podejmowanych przeze mnie działań i budowanych relacji interpersonalnych. Wiem teraz, co jest dla mnie ważne i nie jestem – jak kiedyś – wiecznie zaganiana i zajęta.

Wiem, że nie namówię Cię do stworzenia swojej wizji i też nie mam takiego zamiaru. Zachęcam jednak byś poszukał w sobie odpowiedzi na poniższe pytania:

Co jest dla Ciebie najistotniejsze w życiu?
Co zapewnia Ci w życiu poczucie spełnienia?
Jak będzie wyglądało Twoje życie za 10 lat?
Jakie wartości są dla Ciebie ważne w życiu?
Co dajesz innym?
Co sprawia, że jesteś wyjątkowy?
Jakie wyjątkowe umiejętności posiadasz?




W temacie liderstwa pisałam już we wpisie Odkryj w sobie moc lidera.


wtorek, 13 kwietnia 2010

Brian Tracy o rozwoju w MLM!

Właśnie czytam Almanach MLM zawierającą najciekawsze publikacje, jakie pojawiły się na łamach Network Magazynu. Znalazłam tam dającą do myślenia wypowiedź Briana Tracy, która moim zdaniem bezbłednie oddaje inwestycje, jakie niezbędne są osobie chcącej rozwinąć swój biznes w MLM.


Branża MLM w Ameryce i na całym świecie jest dla ludzi jedną z najlepszych okazji, aby zacząć z niewielkim kapitałem lub zupełnie bez niego i odnieść finansowy sukces. A kluczem do sukcesu w tym segmencie jest uczenie się od ekspertów. Networker musi nauczyć się najlepszych strategii, technik i metod używanych przez obecnie odnoszących największe sukcesy sprzedawców na całym świecie. Rozpoczęcie i budowanie biznesu, który przynosi sukcesy jest niezwykle pracochłonne. Kiedy ktoś zaczyna w marketingu sieciowym, musi być przygotowany na zainwestowanie od pięciu do dziesięciu lat pracy, aby wszystkiego się nauczyć, zbudować swoją bazę klientów oraz opanować umiejętności niezbędne do rozszerzenia biznesu przez rekrutację nowych dystrybutorów. Niestety, wielu ludzi wkracza w biznes MLM uważając, że jest to szybki i łatwy sposób zarabiania pieniędzy. Tak naprawdę sposób na łatwe i szybkie zarobienie pieniędzy nie istnieje. Istnieją tylko czasochłonne i trudne sposoby na zbudowanie przynoszącego sukcesy biznesu. Marketing sieciowy nie jest tutaj wyjątkiem. Lecz jeśli osoba zaczyna w dobrej firmie i jest zdecydowana na to, aby ciężko pracować, tydzień po tygodniu, miesiąc po miesiącu, w końcu odniesie sukces. Taki człowiek może zbudować szeroką sieć dystrybutorów i zarobić dużo pieniędzy.



Co Wy o tym sądzicie? Jakie wnioski dla Was z tego płyną? Co daje Wam takie spojrzenie na rozwój w MLM?


niedziela, 4 kwietnia 2010

Odkryj w sobie moc lidera.


Podobno nie każdy może zostać liderem. Pewnie słyszałeś nie raz, że przewodzić potrafią tylko nieliczni i że "Ty się na pewno nie nadajesz". I tak jak w tej bajce o orle wychowywanym przez kury, wielu z nas dało się przekonać, że jest kurą i nawet nie próbuje latać, myśląc sobie, że bycie liderem jest dla nich za trudne, że nie posiadają odpowiednich cech, że przewodzenie 50 osobowym zespołem jest czymś ponad ich możliwości.

Oczywiście nie każdy z nas jest urodzonym przywódcą. Jednak jak przekonuje John C. Maxwell, każdy z nas przewodzi, gdyż każdy w pewnych sytuacjach wywiera wpływ.


Posiadasz indywidualny i niepowtarzalny potencjał przywódczy, który możesz w sobie odkryć i kształtować.


Wywieranie wpływu jest umiejętnością, którą można rozwijać.
John C. Maxwell



Być może – tak jak ja – podpisując wniosek o przyjęcie do Klubu Oriflame, nie wiedziałeś, że będziesz przewodził innym, że staniesz się liderem. Gdy jednak w Twoim zespole pojawiają się kolejne osoby, gdy rozmawiasz z nimi o ich marzeniach i zachęcasz, by je realizowały, gdy pokazujesz im jak wiele mogą osiągnąć, gdy planujecie i wyznaczacie kolejne cele, gdy rozwijasz ich umiejętności – nie ma co ukrywać - JESTEŚ LIDEREM.

Dlatego zachęcam Cię dziś do pochylenia się nad swoją rolą jako lidera zespołu.

Jaki jesteś jako lider? Na czym opierasz swoje przywództwo?

Proszę zastanów się teraz:

Gdybyś miał opisać swoje bycie liderem jako zwierze, jakim zwierzęciem byś był? Dlaczego właśnie tym? Jaki jesteś jako lider? Co Cię wyróżnia? Jakie wyjątkowe umiejętności posiadasz?

Gdybyś miał odnieść swoje działania w charakterze lidera, porównując je do jakiegoś elementu przyrody nieożywionej, co wybrałbyś? Byłby to któryś z żywiołów lub jakieś zjawisko atmosferyczne? A może jakaś budowla lub przedmiot? Co najbardziej przypomina Twoje działanie jako lidera? Co zadecydowało o tym, że właśnie to wybrałeś? Co to mówi o Twoim działaniu?

Czas na najważniejsze:

Co wybrane przez Ciebie symbole mówią o tym, co jako lider dajesz innym? Jak Twoje przywództwo wpływa na innych?


Służ innym i nie czekaj na nagrodę.
Jeśli chcesz osiągnąć cel,
pomóż innym w osiąganiu ich celów.
Konfucjusz

Święta są doskonałą chwilą na refleksję. Dlatego zachęcam do szczerego pobycia z sobą i odpowiedzi na powyższe pytania. Pozwolą nam one pełniej zrozumieć i poruszać się po trzech istotnych dla lidera obszarach jakimi są misja, działanie i inspirowanie, o których pisać będę w kolejnych wpisach.

wtorek, 30 marca 2010

Już wiem, dlaczego ciągle nie jestem Złotym Dyrektorem!


Ostatnie pół roku to dla mnie czas naprawdę intensywnej pracy. W moim zespole pojawiło się wielu nowych klubowiczów i sprzedawców oraz kilku kandydatów do tytułu Dyrektora, a ja zaczęłam więcej zarabiać.

A jednak wytężona praca nie przełożyła się na znaczący wzrost ilości liderów, a tym bardziej nowych Starszych Konsultantów. Długo zastanawiałam się nad tym, co blokuje mój rozwój i… wreszcie odkryłam – ILOŚĆ NIE ZAWSZE PRZEKŁADA SIĘ NA JAKOŚĆ.

W ostatnim czasie nie było dnia, żebym nie odbyła osobistego spotkania rekrutacyjnego. Oczywiście skutkowało to wieloma wnioskami, sprawiało jednak, że nie miałam wystarczająco czasu na spotkania z grupą. Nastawiona byłam bardzo na natychmiastowe efekty, więc w czasie tych nielicznych spotkań z dziewczynami wolałam kogoś nowego zapisać niż czegoś je nauczyć, rozwiązać problemy, zaplanować czy skupić się na budowaniu relacji.

Trudno rozwijać liderów, nie mając dla nich czasu. Teraz to widzę. Odbywam mniej spotkań, ale zauważam, że osoby, z którymi współpracuję czują się dla mnie ważne, niesamowicie szybko się uczą, mają świadomość po co pracują. Zrozumiałam wreszcie, że kolorowi Dyrektorzy patrzą bardziej długofalowo i gotowi są poczekać na efekty swoich działań.

Dzięki Ryszardowi Armanowskiemu odkryłam też skuteczny model treningowy, który teraz wprowadzam do swojej pracy. Opiera się on na dwóch cyklach: treningowym i coachingowym.

Gdy rozpoczynamy z kimś współpracę i chcemy go czegoś nauczyć (np. prowadzenia prezentacji), dobrze mu najpierw o tym opowiedzieć, a później to pokazać. Następnie w bezpiecznych warunkach ćwiczymy tą czynność i analizujemy jak poszło. Ten proces trwa, aż ustalimy, że nasz uczeń gotowy jest, by zrobić to samodzielnie.

Cykl treningowy - ważne:
- swoje pokazywanie ogranicz to max dwóch, by Twój nowy konsultant nie poczuł, że Ty tak genialny jesteś, a on na pewno nigdy nie będzie tak potrafił.
- w analizie najpierw podkreśl atuty (dużo) i wybierz jedną - dwie strefy do rozwoju.

Trening taki przynosi niesamowite efekty. Przeczytajcie sami:

W Oriflame jestem od miesiąca. Do tej pory moje zaangażowanie ograniczało się do pokazywania katalogów i zapraszania znajomych na spotkania, na których Magda prezentowała kosmetyki oraz opowiadała o firmie i możliwościach jakie daje. Kiedy więc powiedziała, że następne spotkanie poprowadzę sama, byłam naprawdę przerażona. Sądziłam, że nie jestem jeszcze gotowa na własną prezentację. Moje przygotowania trwały kilka dni, z Magdą ćwiczyłyśmy, a najbliżsi musieli przeżywać naprawdę ciężkie chwile, ponieważ zmuszałam ich do wysłuchiwania mojego przemówienia kilka razy dziennie. Dzień przed prezentacją złapało mnie przeziębienie i nawet przeszło mi przez myśl, że mogę użyć go jako wymówki i tym sposobem uniknąć wystąpienia. Byłam bardzo zestresowana, ale jednocześnie nie mogłam doczekać się prezentacji, ponieważ dawała mi ona szansę sprawdzenia się. Miałam w głowie ułożony plan rozmowy, którego starałam się trzymać, ale było kilka chwil zupełnej improwizacji, której, jak się później okazało, nikt nie zauważył. Po swoim wystąpieniu usłyszałam lawinę komplementów. Satysfakcja, jaką czuje się w takiej chwili jest po prostu bezcenna! Oczywiście nie było idealnie, ale zyskałam również cenne wskazówki, które pozwolą mi lepiej przygotować się do kolejnych spotkań. To był mój pierwszy mały wielki sukces.
Dorota Zielenska

Gdy już nasz współpracownik sprawdza swoje umiejętności „w terenie”, czas na cykl coachingowy. Naszym zadaniem wtedy staje się obserwowanie i analiza tego, co robi. Dla mnie najważniejszym momentem jest udzielenie informacji zwrotnej, po której znów przychodzi czas na ćwiczenie i ponowną obserwację konsultanta w akcji.

Cykl coachingowy - ważne:
- obserwując, nie wtrącaj się
- zapisuj atuty i strefy do rozwoju
- udzielając informacji zwrotnej w atutach dodaj emocje (podobało mi się, gdy… , świetnie opowiadałaś o…, byłam pod wrażeniem, gdy…)
- gdy mówisz o strefach do rozwoju skup się wyłącznie na faktach.


Ciekawie o tym, jak chwalić postępy możesz przeczytać na stronie Kamili Molińskiej w artykule Chwalić czy nie chwalić


Powodzenia!

środa, 24 marca 2010

Wiosna - czas na rozwój!


Po wczorajszych licznych spotkaniach i późnym powrocie do domu, dziś zerwałam się z samego rana i pomknęłam do Wisły. Wszystko się we mnie cieszy na nadchodzące dni: za oknem przyroda rodzi się do życia, nabieramy entuzjazmu i chęci do działania, a ja dziś rozpoczynam pierwszy etap warsztatów Lider na Fali.

Poszukując możliwości rozwoju, wyszukałam ciekawe szkolenie dofinansowywane z EFS – będę kształtować swoje umiejętności liderskie i coachingowe, a w maju czeka mnie tygodniowe żeglowanie.

Ten rok w ogóle zapowiada się dla mnie rozwojowo – rusza MBC dla menadżerów, a Oriflame otwiera swój Uniwersytet i cykl szkoleń dla Dyrektorów – Akademia Lidera Oriflame – od sprzedawcy do menadżera.

Oczywiście większość szkoleń wiąże się z pewnymi kosztami - dla mnie w tym roku będzie to wydatek kilku tysięcy. Zdaję sobie jednak sprawę, że inwestycja w poszerzanie swoich kompetencji jest niezbędna, by rozwijać siebie, a przez to prężnie iść do przodu, świadomie pomagając rozwijać się innym.


Bo jak nauczyć kogoś czegoś, gdy sami tego nie umiemy? Jak przekazać posiadaną wiedzę, nie mając odpowiednich umiejętności trenerskich?

Bez odpowiedniej wiedzy i umiejętności – nawet dużo pracując – zwykle stajemy w miejscu.

Kiedyś niezwykle obrazowo przedstawiła to Kamila Molińska.

Do efektywnej pracy potrzebna jest nauka i praca – tak jak do szybkiego płynięcia łódką wzdłuż rzeki potrzebne są nam dwa wiosła, którymi poruszamy naprzemian. Najpierw zdobywamy wiedzę i umiejętności, następnie wdrażamy je w pracę, później uczymy się nowych rzeczy, by znów wykorzystać je w praktyce. Bez któregoś z tych elementów, zaczynamy kręcić się w kółko – tak samo jak w sytuacji, gdy korzystamy tylko z jednego wiosła.

Co nam po wiedzy, która nie jest przekazywana? Co mamy z umiejętności, których nie wykorzystujemy? Po co iść na szkolenie, z którego informacje pozostają tylko w zeszycie?

Ale z drugiej strony:

Jak wykorzystać swój potencjał, ogromny entuzjazm, gotowość do działania, gdy nie wiemy jak coś zrobić? Pewnie metodą prób i błędów w końcu znajdziemy skuteczną drogę do sięgnięcia po nasze cele. Pytanie tylko jak długo to potrwa i czy starczy nam motywacji, by tak długo czekać?

Co Ty zaplanowałeś na najbliższy czas, aby rozwijać siebie? Jak zamierzasz podnieść swoją skuteczność? Jak zdobytą wiedzę wprowadzisz w czyn?

Pozdrowienia ze słonecznej, ćwierkającej i zieleniejącej Wisły.

czwartek, 18 marca 2010

Lekko i wiosennie!



Choć do początku wiosny pozostały jeszcze 3 dni, już dziś można zakosztować jej pełną piersią.

Poczuliście dziś wiosnę?

Ja doświadczyłam jej dziś nie tylko pogodowo. Przed chwilą oddałam indeks i zamknęłam ostatnią sesję na uczelni. Jeszcze tylko obrona…


Pisanie idzie mi opornie, ale w związku z tym, że poruszam temat wpływu w organizacjach formalnych i nieformalnych (patrz Oriflame) na pewno będę miała dla Was kilka ciekawych przemyśleń. Uzbrójcie się tylko w cierpliwość – jak przystało na typowego studenta, robię wszystko, by pracy nie pisać.

Powoli zaczynam rozumieć konsultantów, którym jakoś nie starcza czasu na pójście do klientki, wykonanie telefonów z rekomendacji, przeczytanie książki.


Znacie to?

Już, już mam zabrać się za pisanie, gdy nagle dostaję maila lub przypominam sobie, że powinnam dziś zadzwonić do kilku osób, po telefonach przychodzi czas na sprawdzenie raportów i okazuje się, że Kamila napisała coś nowego na swojej stronie. W końcu robi się późno i po napisaniu kilku zdań uznaję, że czas iść spać.

Ostatnio wykorzystałam pomysł Braina Tracy - przedstawiony w Zjedz tę żabę! – i od pisania zaczynam swój dzień. Wstaję po prostu trochę wcześniej i zanim pomyślę o mailach, raportach, telefonach i spotkaniach tworzę kilka stron i ze spokojnym sumieniem kontynuuję udany dzień. Tym, którzy mają problem z odkładaniem ważnych spraw na później książkę gorąco polecam.

I udanego początku wiosny. Dużo radości!

niedziela, 7 marca 2010

Bądź odpowiedzialny.

Pracując w Oriflame, często słyszę: „To przez braki”, „Nikt nie chce ode mnie zamówić”, „Bo mam taką beznadziejną grupę”, „Nie mam z kim pracować”, „To nie moja wina, to przez…”. Znasz to? Też słyszysz takie tłumaczenia? A może czasem jesteś ich autorem?

Wielu z nas zdarza się przerzucać odpowiedzialność za to, co nam nie wyszło na czynniki zewnętrzne: innych ludzi, zaistniałą sytuację, dotykające nas problemy. W psychologii nazywa się to tworzeniem atrybucji w służbie ego. Najogólniej rzecz ujmując, proces ten polega na przypisywaniu swoich sukcesów posiadanym zdolnościom, cechom osobowości, wykonanej pracy i tłumaczeniu porażek przez obwinianie wspomnianych wyżej czynników zewnętrznych. Ponieważ mechanizm ten chroni naszą samoocenę, naprawdę trudno mu nie ulec. Sama - choć zdaję sobie sprawę z jego istnienia – chętnie mówię sobie, że „to nie zależało ode mnie”.

Ale czy na pewno?

Wiele na ten temat mówi Stephen R. Covey w 7 Nawykach Skutecznego Działania. Umiejętność przejęcia odpowiedzialności za swoje życie określa on mianem PROAKTYWNOŚCI i stwierdza, iż jest to podstawowy nawyk pozwalający ludziom działać skutecznie. Proaktywni możemy stać się wtedy, gdy uświadomimy sobie, że miedzy zaistniałą sytuacją, a naszą reakcją, jest czas na naszą decyzję. Bo w gruncie rzeczy to od nas zależy, jak zareagujemy, gdy boli nas brzuch, gdy na dworze zimno i pada, gdy ktoś powie nam NIE, gdy ktoś odwoła spotkanie, gdy spadniemy z poziomu, gdy bliscy powiedzą nam, że to co robimy jest głupie.


To od Ciebie zależy, co czujesz, myślisz, jak działasz. To od Ciebie zależy, jak będzie wyglądało Twoje życie. Jesteś przecież wolnym człowiekiem - masz prawo decydować.

„Rani nas nie to, co nam się przytrafia, lecz nasza reakcja na to.”


O odpowiedzialności pisze także Iwona Majewska – Opiełka w książce Akademia Sukcesu. Określa ją jako zdolność do odpowiedzi na to wszystko, co niesie życie, okoliczności, ludzie. Człowiek odpowiedzialny wykazuje się inicjatywą i podejmuje działania, gdy zastana sytuacja nie jest dla niego korzystna, a nie po prostu dostosowuje się do niej. Bo zamiast siedzieć i narzekać, że katalog jest kiepski, warto po prostu działać i zrobić coś, by to zmienić – świetnie go przygotować, zanosząc klientom, przeszkolić swoich konsultantów z najciekawszych produktów, zrobić dodatkową promocję, polecać kosmetyki w czasie spotkań kosmetycznych.

„Odpowiedzialność za własne życie łączy się z inicjatywą, z kreowaniem, nie zaś z dostosowywaniem się do istniejących warunków; polega na tworzeniu wizji tegoż życia i ciągłym dokonywaniu wyborów, które nas do niej zbliżają. Jest podejściem, które nie szuka usprawiedliwień, ale sposobów na zrealizowanie pragnień. Ludzie obdarzeni odpowiedzialnością, tą niezbędną w osiąganiu sukcesów cechą, rozumieją, że choć wielkie wybory nadają cele naszemu życiu, to jednak te maleńkie – codzienne – doprowadzają nas do nich.”

Nie pozostaje mi nic innego jak życzyć Wam odpowiedzialności. O sile decyzji przeczytasz też we wpisie Czas na Twoją decyzję!

Mój profil na facebook'u